Co z tą Rosją?

Chcą, czy nie chcą zaatakować Ukrainy? To kolejny światowy problem, bo jak już kilka razy mówiłem, nie chodzi o samą Ukrainę, jako taką, a bardziej o światowy ład, wpływy i poniekąd o bezpieczeństwo.

Jeżeli Rosja chciałaby przyłączyć Ukrainę do Federacji, miała na to czas znacznie wcześniej, a uwikłanie się w proces negocjacji, stawia ją w nieco gorszej sytuacji, przynajmniej wizerunkowej. Po kilkunastu tygodniach rozmów, atak na Ukrainę, odbiłby się na kontaktach międzynarodowych, ale sprowadził też Rosję do roli odszczepieńca, bez żadnej wiarygodności, bo jak twierdzi, nie chce atakować Ukrainy.

Tu gra idzie m.in. o Pakt Północnoatlantycki, który mógłby, poprzez przyjęcie Ukrainy do NATO, stanąć u bram Federacji Rosyjskiej, a tego, z całą pewnością ta sobie tego nie życzy.

Wcześniej pojawiały się już sugestie, że można z Ukrainy uczynić strefę neutralną, jednak pomysł został porzucony i teatr, jaki się po tym czasie odbywa, jest równie zaskakujący, jak brak rozwiązania w czasie prowadzonych rozmów. Sama obecność wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą to też nic, bo ważniejsze jest wymachiwanie szabelką podczas szeroko zakrojonych manewrów wojskowych, a te, Federacja przeprowadziła w różnych rejonach świata. To oczywiście tylko pokaz siły, ale i możliwości technicznych, więc też informacja, jakim potencjałem wojskowym dysponują Rosjanie. Takie działanie, nie jest do końca dobre dla państwa, które ma zamiar zaatakować kraj trzeci, bo pozwala na przygotowanie się na odwet, więc znika kilka elementów ze znanej nam sztuki wojennej, w tym zaskoczenia uzbrojeniem.

Ważne jest również, że obecność wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą, to nic innego, jak element szantażu, bo prawdę mówiąc, nie jest teraz potrzebne wojsko, by zniszczyć jakiś kraj. Można to zrobić na kilka sposobów, nie wyłączając z tego drogi elektronicznej, ale i militarnej, chociaż z dużej odległości, by nie narażać oddziałów na straty w ludziach. To akurat jest proste.

Może być też tak, bo i do takich głosów należy się odnieść, że Rosja, dąży, w sobie właściwy sposób, by stać się członkiem NATO, co zminimalizuje całe światowe zagrożenie konfliktami zbrojnymi do absolutnego minimum, a wraz z Amerykanami, dzielić się będzie zdobyczami, bo obaleniu dyktatorów. Jest to prawdopodobne, bo nawet komentatorzy z USA dopuszczają taką możliwość, chociaż jeszcze nie teraz, ale w najbliższej przyszłości. Współpraca USA z Rosją mogłaby również przynieść korzyści gospodarcze, bo w walce z ekonomią Chin, zarówno USA, jak i Federacja Rosyjska, są obecnie na przegranych pozycjach, a wspólne działania mogą dać całkiem inne rozwiązania i to dwa największe państwa na świecie, przejmą rolę sterujących wydarzeniami o zasięgu globalnym.

Może być również tak, że Rosja, nie bacząc na konsekwencje, zaatakuje Ukrainę, by podkreślić jej wielkomocarstwowość, ale będzie to konflikt szerszy, bo dotrze też do Turcji, a ta, jako sojusznik Ukrainy, przede wszystkim gospodarczy, ale też zacieśniający partnerstwo strategiczne, ma przecież na pieńku z Rosją, więc może dać odpór Federacji, włączając się do konfliktu zbrojnego. Ankara wspiera też technologie zbrojeniowe Kijowa, czyli w prostych słowach, wysyła broń na Ukrainę. Zastanawiające jest teraz, dlaczego właśnie Turcja, jest tak wycofana z całego procesu pokojowego, bo przecież sygnały, jakie płyną z Ankary, są wręcz ubogie w informacje łączące się z konfliktem ukraińskim. Takie zachowanie może powodowane być kilkoma czynnikami, a nie można wykluczyć przygotowań do…

Bogdan Feręc

Zdj: Radio Wnet

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Zawalił się plan s
Europarlament zatwie
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська