Co uchroni przed klęską, czyli jak bardzo muszą się pilnować?

Tak, tak, to może być historyczny dzień dla Irlandii, bo władzę w kraju ma szansę przejąć Sinn Féin i jeżeli wyborcy potwierdzą swoje wcześniejsze słowa, a te wyrażali w sondażach, to ugrupowanie Mary Lou McDonald, może być największym wygranym w tego dnia.

Sama jednak wygrana, nie musi być dobrodziejstwem dla Sinn Féin, bo partia będzie musiała potwierdzić swoją dominację na irlandzkiej scenie politycznej, a utworzony ewentualnie gabinet, działać w taki sposób, by nie zawieść zaufania wyborców.

Z tym łączy się nierozerwalnie spełnienie rzucanych wcześniej w przestrzeń medialnie-społeczną obietnic, a nie będzie to proste, przynajmniej w kwestiach ochrony zdrowia i mieszkalnictwa.

Głównym hamulcowym prac rządowych Sinn Féin mogą być też Fine Gael i Fianna Fáil, które rozgoryczone potencjalnie możliwą klęską wyborczą, zechcą podkładać gabinetowi McDonald, gdyż zwyczajowo lider ugrupowania z największą ilością posłów tworzy rząd, kłody pod nogi, a to nie oznacza nic innego, jak weto za wetem, a z całą pewnością tak będzie się dziać w przypadku propozycji zamrożenia czynszów.

Kolejnym problemem ewentualnego gabinetu Sinn Féin będzie ich, już teraz sztandarowy projekt, czyli referendum zjednoczeniowe, a kłopoty ujawnią się po obu stronach granicy, jaka dzieli Republikę od Irlandii Północnej. Jeżeli natomiast uda się przekonać społeczeństwo, by wzięło wziąć udział w referendum, na początku niepodległościowym na Północy, a następnie zjednoczeniowym na całej wyspie, stanie się to swoistym testem na siłę Sinn Féin i może być potwierdzeniem słusznego lub nie wyboru, a ten odbywa się właśnie teraz.

Można mieć też wiele wątpliwości, czy uda się Sinn Féin doprowadzić do ustabilizowania sytuacji w lecznictwie zamkniętym, bo jeżeli stale zwiększane nakłady finansowe na szpitale, nie przyniosły rezultatów, to problem jest innej natury, czyli potrzebna jest głęboka reforma lecznictwa w kraju, a to może nie być już takie proste.

Sinn Féin, o ile wygra, bo wciąż jesteśmy w sferze domysłów, będzie zmuszone walczyć poniekąd z grupami nacisku, przede wszystkim z pracownikami budżetówki, a w tym zakresie z nauczycielami, policjantami, strażakami i urzędnikami, albowiem wszystkie te grupy, żądają pieniędzy, głównie na podwyżki płac. Nie wolno tu też zapominać o rozłożonym na obie łopatki wojsku, bo to już kilka miesięcy temu straciło swoje zdolności obronne, a rozwiązaniem tego zagadnienia jest większa ilość kadry zarządzającej i szeregowej.

Partia McDonald nie może również wprowadzać radykalnych i nagłych zmian w zakresie dotyczącym opodatkowania, więc ministrem finansów z Sinn Féin powinien zostać człowiek obarczony dużą dozą realizmu fiskalnego, by być strażnikiem budżetu, który nie jest z gumy i jak wiemy, ma ograniczone możliwości.

Jakby tego wszystkiego było mało, żeby Sinn Féin utrzymało się na powierzchni i za kilka miesięcy, nie otrzymało łatki politycznego pajaca, w niezwykle ostrożny sposób powinno prowadzić politykę zagraniczną, głównie na linii brytyjskiej, a z tym może być niełatwo. Tu w grę wchodzą uwarunkowania historyczne, czyli „odwieczna” walka Sinn Féin z Koroną.

Na koniec jeszcze jedno, gdyż o ile Sinn Féin uda się zrealizować wszystkie obietnice z kampanii wyborczej, a przy tym, nie rozjedzie Skarbu Państwa i nie doprowadzi do kolejnego kryzysu finansów, może chyba liczyć, aby wejść na stałe do grona ugrupowań politycznych w Irlandii, które kształtują jej politykę. W innym przypadku zapadnie się na kolejne długie lata w nicość, czyli będzie wieczną opozycją z kilkunastoprocentowym poparciem, a może nawet dołączy do grona politycznego planktonu z poparciem rzędu kilku procent.

Skoro jest to komentarz polityczny do sytuacji bieżącej, to nie będę sugerował, na kogo oddałbym swój głos, gdybym miał czynne prawo wyborcze w Irlandii, ale z całą pewnością nie byłyby to: Fine Gael, Fianna Fáil, Sinn Féin, Labour Party, Green Party, SocDem i Solidarity-PBP. Takoż samo i w naszej ojczyźnie w zbliżających się wyborach prezydenckich, z całą pewnością nie zagłosuję na prezydenta Andrzeja Dudę i kandydatkę do tego fotela Małgorzatę Kidawę-Błońską. Zaskoczę wielu, bo jako ateista-antyklerykał moje preferencje wyborcze kieruję w stronę człowieka, któremu blisko jest do Kościoła Katolickiego – bo dosyć mam starej politycznej gwardii, a ten daje nadzieję na powiew świeżości i politycznej rozwagi.  

Bogdan Feręc

Polska-IE: Podziel się...
An Post zawiesiło u
Pomarańczowy Alert
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish