Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Co się zadziać może, kiedy państwo zaczyna działać dla obywateli.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Refleksje po dobrej, choć ostrej lekcji prezydenta Donalda Trumpa dla świata i Europy w Davos

Aby krytykować bądź chwalić prezydenta Donalda Trumpa za jego przemówienie i – jak mawiam – ogólny wyraz artystyczny w Davos, trzeba jednej rzeczy: wysłuchać go w całości. Bez komentarzy, zgiełku i mądrzenia się tak zwanych specjalistów i oczywiście z pominięciem wystąpień innych polityków.

Dla mnie osobiście, to jedno z najważniejszych przemówień ostatnich 10 lat. Są bowiem takie przemówienia, które jednych irytują, innych zachwycają, ale obok których po prostu nie da się przejść obojętnie. I wystąpienie prezydenta Stanów Zjednoczonych jest jednych z tych właśnie.

W Davos Donald Trump wygłosił właśnie takie wystąpienie. Nie było to akademickie rozważanie o „wyzwaniach przyszłości”, „miłości wszystkich narodów”, ani politycznego lania wody, z którego nic nie wynika. Donald Trump precyzyjnie w niespełna 70 minut przedstawił listę decyzji, liczb i efektów, które ucieszyłyby niemal każdego obywatela w dowolnym kraju Zachodu. Bo kto nie chce tańszego mieszkania, niższych rachunków, mniejszych podatków i państwa, które nie przeszkadza bardziej, niż pomaga?

Donald Trump postawił prostą tezę: jeśli rząd naprawdę chce działać w interesie ludzi, a nie systemu, efekty pojawiają się szybciej niż przewidują eksperci. I właśnie dzięki mojemu podprowadzeniu warto zapoznać się z sześcioma kluczowymi punktami jego wystąpienia. To swoisty katalog rozwiązań, które w realnym świecie przekładać się może na komfort życia zwykłych obywateli. Oto one:

Domy dla ludzi, nie dla funduszy


Prezydent USA zapowiedział zakaz kupowania domów jednorodzinnych przez wielkich inwestorów instytucjonalnych, podkreślając, że „Ameryka nie stanie się krajem najemców”. Jednocześnie polecił instytucjom wspieranym przez rząd skup do 200 mld dolarów obligacji hipotecznych. Efekt? Średnie oprocentowanie 30-letniego kredytu hipotecznego spadło poniżej 6%, po raz pierwszy od wielu lat. To konkret, który oznacza niższą ratę i realną szansę na własne mieszkanie.

Koniec z lichwą na kartach kredytowych


Donald Trump zwrócił uwagę, że firmy obsługujące karty kredytowe osiągają dziś marże przekraczające 50%, a oprocentowanie sięga 28%. W odpowiedzi wezwał Kongres do wprowadzenia limitu 10% na odsetki – na okres jednego roku – jako formy ochrony obywateli przed spiralą zadłużenia. To propozycja, która uderza w silnych, a chroni najsłabszych.

Wzrost bez inflacji. Jednak da się!!!


Po latach „stagflacji”, czyli połączenia niskiego wzrostu i wysokiej inflacji, Trump ogłosił, że USA notują dziś „praktycznie zerową inflację” przy jednocześnie bardzo szybkim wzroście gospodarczym. Jako twardy dowód podał redukcję miesięcznego deficytu handlowego o 77% w ciągu jednego roku – i to bez wzrostu cen. To punkt, który podważa dogmat, że społeczeństwo zawsze musi „zapłacić” za rozwój.

Energia z własnego podwórka, nie ideologia i zielone zaklęcia


Trump przekonywał, że jego zwycięstwo wyborcze uchroniło USA przed kryzysem energetycznym, jaki dotknął Europę. Liczby miały mówić same za siebie: rekordowa produkcja gazu ziemnego, wzrost wydobycia ropy o 730 tys. baryłek dziennie oraz ceny benzyny poniżej 2,50 dolara za galon w wielu stanach. Dla obywatela to nie hasło, to niższe rachunki i tańszy transport.

Mniej biurokracji, mniej deficytu, więcej w kieszeni uczciwych podatników


W ciągu 12 miesięcy administracja Trumpa zlikwidowała ponad 270 tys. etatów w administracji federalnej – najwięcej od zakończenia II wojny światowej. Wydatki państwa spadły o 100 mld dolarów, a deficyt budżetowy o 27%. Równolegle wprowadzono największe w historii USA cięcia podatkowe, w tym brak podatku od napiwków, nadgodzin i świadczeń emerytalnych. To model, w którym państwo naprawdę cofa się o krok.

Apel do Europy: dobrobyt zaczyna się od kultury i suwerenności


Na koniec Trump zwrócił się do europejskich partnerów. Ostrzegał, że polityka oparta na niekontrolowanych wydatkach, masowej migracji i uzależnieniu od importu prowadzi do: niższego wzrostu, spadku poziomu życia, mniejszej dzietności i słabszych armii. Podkreślił, że bogactwo Zachodu nie narodziło się z tabel podatkowych, lecz ze wspólnej kultury pracy, odpowiedzialności i porządku – i to ona wymaga dziś obrony.

To przemówienie 47. prezydenta USA możecie potraktować, jak chcecie. Możecie je polubić albo nie, ale jedno jest pewne: gdyby którykolwiek rząd w Europie spróbował wdrożyć choć część tych rozwiązań, przeciętny obywatel (czyli ja i Ty) bardzo szybko zauważyłby różnicę. A polityka i tak zwane rządzenie, zamiast być abstrakcyjną grą – znów stałaby się sprawą codziennego życia i wzajemnej odpowiedzialności. Czego sobie i czytelników życzę.

Tomasz Wybranowski

Fot. CC BY-SA 4.0 Mikołaj Bujak

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version