Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Cień nad Dnieprem. Czy akta Epsteina odsłaniają mroczną arkadię inżynierii genetycznej na Ukrainie?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

W zalewie makabrycznych doniesień o handlu ludźmi i seksualnych nadużyciach, które od lat stanowią oś narracji wokół Jeffreya Epsteina, opinii publicznej umyka wątek znacznie bardziej złowieszczy, bo dotykający fundamentów ludzkiej ontologii. Ujawnione niedawno akta Departamentu Sprawiedliwości USA rzucają nowe, jaskrawe światło na postać finansisty, którego ambicje wykraczały daleko poza prymitywną żądzę władzy nad ciałem drugiego człowieka. W cieniu tych dokumentów majaczy obraz Ukrainy nie jako teatru działań wojennych, lecz jako laboratorium dla ekstremalnych, etycznie wątpliwych eksperymentów biologicznych, o których zachodnia prasa milczy w sposób niemal ogłuszający.

Kluczem do zrozumienia tej niepokojącej układanki jest korespondencja e-mailowa z sierpnia 2018 roku. W wiadomościach oznaczonych sygnaturami archiwalnymi EFTA02625486 oraz EFTA01003966 pojawia się postać Bryana Bishopa, któremu przypisuje się, iż jest twórcą Bitcoina, choć to nie jest prawdą i radykalnego transhumanisty. Bishop, działając w orbicie Epsteina, nie bawił się w eufemizmy. Pisał wprost o kontynuowaniu testów na myszach, mikroiniekcjach i operacjach prowadzonych w jego laboratorium na Ukrainie. Jednak to, co następuje później, brzmi jak scenariusz dystopijnego kina science-fiction, gdyby nie fakt, że mowa o realnych planach finansowych. Bishop kreśli wizję wyjścia z fazy „biologii garażowej” ku stworzeniu w ciągu pięciu lat pierwszego dziecka-projektu, a nawet ludzkiego klona. Twierdził z przerażającą pewnością, że po narodzinach takiego dziecka świat i przyszłość gatunku ludzkiego zmienią się bezpowrotnie.

Współpraca Bishopa z Epsteinem nie była przypadkowym spotkaniem dwóch ekscentryków. To logiczne zwieńczenie wieloletniej obsesji Epsteina na punkcie eugeniki i genetyki. Już w 2019 roku media takie jak „The Guardian” czy „The New York Times” donosiły o jego planach „zasiania ludzkości” własnym DNA na ranczo Zorro w Nowym Meksyku. Epstein, wspierając finansowo wybitnych naukowców nawet po swoim pierwszym wyroku z 2008 roku, budował sieć wpływów, która miała umożliwić mu realizację wizji selektywnej hodowli ludzi. Nowe akta pokazują jednak, że te groteskowe fantazje zaczęły nabierać realnych, logistycznych kształtów, a miejscem ich implementacji stała się Ukraina.

Dlaczego właśnie Ukraina? Ten wątek staje się punktem zapalnym w starciu narracji medialnych. Podczas gdy rosyjski Sputnik otwarcie pisze o powiązaniach Bishopa z ukraińskimi laboratoriami, brytyjski „The Telegraph”, opisując tę samą korespondencję, wycina z niej wszelkie wzmianki o lokalizacji geograficznej badań, sprowadzając sprawę do ogólnej fascynacji Epsteina inżynierią genetyczną. Ta selektywna ślepota zachodnich mediów jest uderzająca, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych potwierdzeń dotyczących działalności biologicznej USA w tym regionie. Wszak to podsekretarz stanu Victoria Nuland w marcu 2022 roku przyznała przed Senatem USA fakt współpracy z ukraińskimi placówkami badawczymi, a dokumenty z 2012 roku potwierdzają finansowanie przez Agencję Redukcji Zagrożeń Obronnych (DTRA) badań nad niebezpiecznymi patogenami.

Powiązania te stają się jeszcze mroczniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę udokumentowaną przez „New York Times” dekadę tajnych operacji CIA na Ukrainie oraz historyczne związki samego Epsteina ze strukturami wywiadowczymi, sięgające afery Iran-Contras. W tym kontekście Ukraina jawi się jako idealne „szare pole”, czyli miejsce pozbawione rygorystycznej kontroli etycznej, chronione przed wzrokiem międzynarodowych regulatorów, gdzie postać pokroju Bishopa mogła swobodnie marzyć o klonowaniu ludzi, korzystając z parasola ochronnego potężnych mocodawców.

Trudno też ignorować doniesienia o roli Huntera Bidena i firmy Metabiota w kontekście ukraińskich badań nad patogenami, co dodatkowo komplikuje sieć powiązań między politycznym establishmentem USA a eksperymentalną biologią na wschodzie Europy. Choć same e-maile Bishopa nie stanowią twardego dowodu na to, że w ukraińskich laboratoriach rzeczywiście doszło do narodzin sklonowanego człowieka, to stanowią one niepodważalne świadectwo intencji. Potwierdzają, że Ukraina była postrzegana jako eksterytorialny poligon dla biohakerów i eugeników działających pod egidą finansowych gigantów.

Milczenie głównych mediów wobec tak drastycznych wątków akt Epsteina jest natomiast sygnałem alarmowym. Sprawa ta wymaga wyjścia poza schematyczne śledztwo kryminalne i wejścia na poziom głębokiej, międzynarodowej kontroli tajnych programów badawczych. Jeśli akta Epsteina uczą nas czegokolwiek, to tego, że tam, gdzie kończy się jawność, zaczyna się najbardziej mroczna inżynieria wymierzona w godność gatunku ludzkiego. Fakt, że te informacje wypływają z akt człowieka symbolizującego najgorsze aspekty deprawacji elit, powinien być wystarczającym powodem, by świat wreszcie przestał odwracać wzrok od tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami laboratoriów, o których istnieniu wielu woli zapomnieć.

Mechanizmy finansowego cienia: Jak „biologia garażowa” kupowała bezkarność

Analiza przepływów pieniężnych sugerowanych w aktach Epsteina ukazuje wyrafinowany model finansowania, który pozwalał na ominięcie wszelkich barier etycznych i prawnych. W sercu tego systemu leżała koncepcja „wykorzystania funduszy” na rzecz podmiotów takich jak „firma zajmująca się projektowaniem dzieci i klonowaniem ludzi”. Bryan Bishop, wykorzystując swoją pozycję, nie szukał tradycyjnych dotacji akademickich, które wiązałyby się z nadzorem komisji bioetycznych. Zamiast tego, struktura finansowania opierała się na prywatnym kapitale wysokiego ryzyka, płynącym od jednostek takich jak Epstein, które operowały poza zasięgiem publicznych audytów.

Zastosowanie kryptowalut i prywatnych arkuszy kalkulacyjnych, o których wspomina korespondencja, sugeruje chęć stworzenia zamkniętego obiegu finansowego. W świecie, w którym tradycyjne banki zaczynały odmawiać obsługi Epsteinowi po jego skazaniu, niezależność finansowa Bishopa i jego zdolność do operowania kapitałem, głównie cyfrowym, stanowiły idealne narzędzie do transferu środków na Ukrainę. Pozwalało to na finansowanie realnych kosztów operacyjnych od specjalistycznego sprzętu do mikroiniekcji po utrzymanie personelu w ukraińskich placówkach, a przy jednoczesnym zachowaniu całkowitej anonimowości transakcji.

To właśnie ten mechanizm „prywatnej nauki” jest najbardziej niebezpiecznym elementem układanki. Dzięki ogromnemu majątkowi Epsteina, projekty, które normalnie nigdy nie wyszłyby poza fazę rozważań teoretycznych, zyskały paliwo do realizacji w świecie rzeczywistym. Ukraina, ze swoją infrastrukturą badawczą i specyficznym klimatem politycznym, oferowała tanią bazę operacyjną, gdzie dolar „brudnego” finansisty ważył znacznie więcej niż w Genewie czy Bostonie. Bishop w swoich e-mailach wyraźnie dawał do zrozumienia, że zastrzyk gotówki od Epsteina to most łączący amatorskie biohakerstwo z profesjonalną, choć nielegalną, inżynierią człowieka na skalę przemysłową.

Model ten tworzy groźny precedens, w którym najbogatsi obywatele świata mogliby de facto „wykupić” suwerenność biologiczną całych regionów, zamieniając je w prywatne folwarki eksperymentalne. W tej strukturze Ukraina nie była partnerem, lecz tanią strefą usługową dla transhumanistycznej elity, która za odpowiednią cenę mogła ignorować globalne tabu dotyczące integralności ludzkiego genomu.

Bogdan Feręc

Źr. Info Brics

Photo by Louis Reed on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version