Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Cięcia drożeją szybciej niż rosną włosy. Fryzjerzy pod presją kosztów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wizyta u fryzjera przez lata należała do tych usług, których ceny rosły powoli i niemal niezauważalnie. Dziś ten komfort się kończy, gdyż salony fryzjerskie w całym kraju przygotowują się na podwyżki, bo matematyka przestała się spinać, a marże, zawsze skromne, są systematycznie zjadane przez rosnące koszty prowadzenia działalności.

Presja narasta z kilku stron jednocześnie. Fryzjerzy wskazują na obowiązek automatycznego zapisywania pracowników do systemu emerytalnego, wyższe ceny produktów wykorzystywanych na co dzień, więc od farb po kosmetyki pielęgnacyjne, oraz wzrost płacy minimalnej. Każdy z tych elementów osobno byłby do udźwignięcia, ale razem tworzą układ, który dla wielu małych, niezależnych salonów staje się realnym zagrożeniem dla rentowności.

Skala zjawiska jest już dobrze widoczna w danych. Z badania przeprowadzonego przez Irish Independent wśród 151 niezależnych salonów fryzjerskich wynika, że ponad połowa z nich już podniosła ceny lub planuje zrobić to w najbliższych miesiącach. Najczęściej mowa o podwyżkach rzędu 3–5 procent. To nie jest rewolucja cenowa, ale sygnał, że branża znalazła się na granicy możliwości dalszego „zaciskania pasa”.

Warto pamiętać, że fryzjerstwo to sektor wyjątkowo wrażliwy na koszty pracy. Usługa jest w całości oparta na czasie i umiejętnościach ludzi, a automatyzacja, tak kusząca w innych branżach, tutaj pozostaje mrzonką. Nożyczki nadal prowadzi ręka, a klient płaci nie tylko za efekt, lecz także za doświadczenie, relację i zaufanie. Natomiast gdy rosną koszty zatrudnienia, nie ma ich gdzie schować.

Dla klientów oznacza to jedno, strzyżenie będzie droższe, a koloryzacja czy modelowanie pojawią się w nowych cenach. Dla fryzjerów oznacz to jeszcze jedno, trudną decyzję między utrzymaniem cen a ryzykiem pracy poniżej opłacalności. Wielu właścicieli salonów podkreśla, że podwyżki nie są próbą zwiększenia zysków, lecz koniecznym ruchem obronnym, by utrzymać biznes na powierzchni.

Wzrost cen usług fryzjerskich jest więc małym, ale wymownym fragmentem większej układanki. Pokazuje, jak inflacja, regulacje i zmiany na rynku pracy przenikają do codziennego życia, nawet tam, gdzie jeszcze niedawno wszystko wydawało się stabilne i przewidywalne.

Włosy odrosną, a ceny… już raczej nie wrócą do dawnego poziomu.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Adam Winger on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version