Chude lata strefy euro?

Jeżeli ktoś się spodziewa, że pod koniec tego roku, sytuacja wróci do normalności, to jest w dużym błędzie, bo analitycy przewidują, że recesja potrwa przynajmniej do 2023 roku.

Eksperci banków JP Morgan i UBS Group AG ze Szwajcarii przewidują, że ich wcześniejsze prognozy wzrostów gospodarczych należy zrewidować, wobec trwającej pandemii, obowiązujących blokad i perspektyw, jakie wyłaniają się z zapowiedzi rządów krajowych. Co więcej, oba banki obniżyły już prognozy, a i spodziewają się, iż dokładnie tego samego należy oczekiwać ze strony instytucji bankowych w Wielkiej Brytanii, bo i ona nie wyjdzie z koronawirusowego kryzysu obronną ręką, chociaż wcześniej premier Boris Johnson optymistycznie przedstawiał sytuację na lata kolejne.

Jednym z głównych problemów wg analityków są opóźnienia w implementacji szczepień, a to pociąga za sobą inne konsekwencje, więc zakłócenia handlowe, ale nie można zapominać o samym brexicie, bo i ten ma wpływ na aktualne oceny dotyczące strefy euro.

Jak się wydaje, spadki wyników gospodarczych, które przewidziano na pierwszy kwartał tego roku, przeciągną się także na kolejne miesiące, więc PKB w drugim kwartale 2021 roku, również prezentować będzie tendencję spadkową. W takiej sytuacji można spodziewać się również zwiększania zadłużania budżetów, co z kolei wpłynie na presję pożyczkową. W takim przypadku wiele zależeć będzie od Europejskiego Banku Centralnego, który zmuszony zostanie do zwiększenia wsparcia finansowego, by ratować podupadające gospodarki. Stymulacja gospodarek stanie się więc bardzo ważna, aby stopniowo, ale zaczęły powracać do stanu, sprzed marca 2020 roku.

Wiele osób miało nadzieję, że po lecie, kiedy pandemia przygasła, mamy okres powrotu do normalności, ale tak się nie stało i jesienny koronawirusowy wybuch, pogrzebał marzenia o szybkim wzroście gospodarczym, a co ważne, kraje unijne, mają taki potencjał. Widać to było doskonale na przykładzie Irlandii, która latem ubiegłego roku, kiedy zdjęto z niej ograniczenia, ruszyła do pracy i można było obserwować skokowy wzrost produkcji przemysłowej oraz sprzedaży, również detalicznej. Okres prosperity, nie trwał jednak długo, bo już po kilku miesiącach okazało się, że gospodarki, ponownie należy zastopować, by ograniczyć ilość osób na ulicach i w zakładach pracy, przekazujących sobie SARS-CoV-2. Co jeszcze ciekawsze, przedświąteczne zdjęcie części ograniczeń, już w pierwszym tygodniu, dało ogromne odbicie, co również pokazuje, jak duża moc drzemie w sile nabywczej i potrzebie dokonywania zakupów. Tu należy dodać również, iż ruch „w interesie” dotyczył zarówno sprzedaży detalicznej, jak i hurtowej.

Niestety nowe poświąteczne „lockdowny” kolejny raz zatrzymały gospodarki, co trwa, ale wydaje się, że wszyscy wyczekują na otwarcie i ponownie ruszą do ataku, więc na zakupy. Niezależnie od tego, a może bardziej w zależności od postępowania rządów na poziomie krajowym, obserwować będziemy wzrosty gospodarcze, chociaż eksperci twierdzą, że nie będą one takie, jak przewidywano wcześniej. Wg Bloomberg Economics, już w pierwszym kwartale tego roku, strefa euro zmniejszy się od 0,4 do 4 proc. PKB. Wcześniej zakładano, iż wzrost za pierwszy kwartał będzie na poziomie od 1,4 do 2,4 procent. Inaczej na sprawę patrzy Goldman Sachs, ale przewiduje dla strefy euro lekkie spowolnienie, chociaż dużą niepewność gospodarczą oraz wysokie ryzyko zawirowań powodowanych pandemią. Analitycy z obawą patrzą również w kierunku Wielkiej Brytanii, bo jej wyjście, dopiero zaczniemy odczuwać. Korporacje i duże firmy współpracujące z gospodarką Królestwa, w końcówce ubiegłego roku, poczyniły pewne zapasy, więc teraz, nie muszą martwić się jeszcze o braki półproduktów, komponentów i dostawców, ale i to wkrótce się skończy, jak i zakończy się dla wielu przedsiębiorstw współpraca handlowa z UK.

Uważa się, że tak niestabilna sytuacja, która może powodować wiele zakłóceń gospodarczych, więc spadki i wzrosty, potrwają do 2023 roku, ale nie można jeszcze określić, czy będzie to cały rok, czy tylko jego część. Kiedy przebrniemy przez trend spadkowy, dojdziemy do wzrostów na poziomie zerowym, to po nim, analitycy spodziewają się odbicia i wzrostu gospodarczego, co oznaczać, że zacznie się powrót do stanu sprzed pandemii.

*

Ja w tej kwestii mam nieco inne zdanie i wierzę w potencjał odbicia. Ten natomiast powinien być znacznie szybszy, od przewidywań ekonomistów, o ile na jego drodze, nie staną przeszkody natury politycznej. Gospodarka Irlandii, którą obserwuję od ośmiu lat, potrafi radzić sobie z przeszkodami ekonomicznymi, więc w naszym przypadku może być tak, że do połowy roku żyć nam się będzie mizernie, ale później, nastąpi ponowny rozkwit i znowu będziemy europejskim liderem ekonomicznym.

Bogdan Feręc

Źr: Bloomberg Economics

Polska-IE: Udostępnij
Brytyjczycy na miejs
Irlandia wkrótce ot
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian