W Irlandii narasta ostry spór o to, jak walczyć z nadmierną prędkością i tragicznymi konsekwencjami lekkomyślnej jazdy. Aktywiści na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego zwracają uwagę, że zaledwie dziewięć stałych fotoradarów na cały kraj to stanowczo za mało, a bierność rządu i ograniczona sieć urządzeń do monitorowania prędkości „mierzona jest teraz utraconymi istnieniami ludzkimi”, jak mówią przedstawiciele środowisk społecznych.
Obecnie w Republice Irlandii dopiero nieliczne stałe fotoradary instalowane są przy głównych trasach krajowych, a ich lokalizacje obejmują m.in. drogi w Galway, Waterford, Wicklow czy Cork. Plan zakłada jednak, że do ich ilość będzie się zwiększać, choć nie podano jasnego terminu, kiedy się to stanie.
Dla kontrastu można dodać, że na Litwie, gdzie liczba ludności jest mniej więcej o połowę mniejsza niż w Irlandii, rozmieszczono około 400 stałych fotoradarów, które monitorują zachowania kierowców w setkach lokalizacji w całym kraju. To porównanie stało się argumentem aktywistów, którzy twierdzą, że irlandzki system działa zbyt wolno, jest słabo rozbudowany i pozostawia kierowcom wolną rękę tam, gdzie powinno się egzekwować przepisy bardziej zdecydowanie.
Reakcja rządu jest ambiwalentna, bo jednej strony rządowy budżet na 2025 rok przewidywał przeznaczenie nawet 9 milionów euro na rozwój systemu kamer oraz ich integrację z szerszymi działaniami policyjnymi, co miało wspierać działania An Gharda Síochána w ściganiu naruszających prędkości. Z drugiej strony, aktywiści wskazują, że mimo obietnic Strategii Bezpieczeństwa Drogowego oraz planów zwiększenia kamer do pomiary prędkości nawet do kilkudziesięciu lub stu, rzeczywiste tempo wdrażania pozostaje zbyt powolne wobec tragicznej statystyki wypadków.
Argumenty działaczy są jednoznaczne, więc system fotoradarów powinien działać szerzej, nie tylko na wybranych trasach krajowych, ale również na miejskich skrzyżowaniach, osiedlowych ulicach i w miejscach szczególnie narażonych na wypadki, gdzie prędkość i nieuwaga kierowców często prowadzą do poważnych obrażeń bądź śmierci. Krytycy obecnej polityki bezpieczeństwa przypominają przykład Litwy, ale też innych krajów europejskich, jak Polska, gdzie gęsta sieć stacjonarnych fotoradarów zmusza kierowców do przestrzegania limitów na co dzień, a nie tylko tam, gdzie akurat pojawi się kamera.
W debacie pojawiają się głosy, że ważniejsze od samej ilości urządzeń do monitorowania prędkości, strategicznie istotne jest ich rozmieszczenie oraz łączenie z edukacją kierowców.
Bogdan Feręc
Źr. Examiner/Garda/PA Media/Independent
Photo by jonnie turpie on Unsplash

