Irlandzka służba zdrowia stoi przed jednym z najpoważniejszych kryzysów ostatnich lat. Krajowa Służba Pogotowia Ratunkowego ostrzegła, że podczas rozpoczynającego się dzisiaj 24-godzinnego strajku pacjenci mogą doświadczać poważnych opóźnień, a osoby, których stan nie wymaga natychmiastowej interwencji, powinny rozważyć samodzielny transport do szpitala.
Brzmi to jak komunikat z czasu klęski żywiołowej, ale to rzeczywistość irlandzkiego systemu ratownictwa medycznego w maju 2026 roku. Około 2000 członków związków SIPTU i Unite rozpoczęło już wczoraj akcję protestacyjną polegającą na pracy zgodnie z przepisami, a dzisiaj rano rusza pełny strajk. HSE przyznaje wprost, że możliwości reagowania pogotowia będą „znacznie ograniczone”. Dyrektor kliniczny National Ambulance Service profesor Cathal O’Donnell nie próbował łagodzić sytuacji. – Nie lekceważyłbym powagi sytuacji. (…) czeka nas bardzo trudny dzień, powiedział w rozmowie z RTÉ.
Jego słowa były wyjątkowo dosadne jak na standardy administracji publicznej. – Ludzie powinni rozważyć inne rozwiązania i zastanowić się, czy nie powinni sami udać się do szpitala. Mogą tam dotrzeć szybciej niż z pomocą pogotowia – ostrzegł.
Choć numery alarmowe 112 i 999 nadal będą działać, służby zapowiadają bezwzględne priorytetyzowanie najcięższych przypadków. Pacjenci z zatrzymaniem akcji serca, udarami czy poważnymi obrażeniami mają otrzymać pomoc w pierwszej kolejności. Problem polega na tym, że ponad połowa personelu nie będzie dostępna. W praktyce oznacza to, że dla wielu osób oczekiwanie na karetkę może być dramatycznie długie.
Strajk jest kulminacją wieloletniego sporu płacowego między pracownikami pogotowia a HSE. Związki zawodowe oskarżają państwo o ignorowanie zmian, jakie zaszły w zawodzie ratownika medycznego przez ostatnich 15 lat. Ratownicy podkreślają, że dawna usługa transportu pacjentów została przekształcona w nowoczesny system przedszpitalnej opieki ratunkowej wymagający zaawansowanych kompetencji klinicznych. Według nich wynagrodzenia i struktury płacowe nie nadążają jednak za rzeczywistym zakresem odpowiedzialności.
– Ci pracownicy pierwszej linii czekają już sześć lat na uznanie swoich umiejętności i kompetencji. To skandal – powiedziała sekretarz generalna Unite Sharon Graham. SIPTU i Unite domagają się wdrożenia zaleceń niezależnego raportu dotyczącego aktualizacji siatek płac oraz uznania dodatkowych obowiązków wykonywanych obecnie przez ratowników.
HSE odpiera jednak zarzuty i przypomina, że przez ostatnie dwa lata prowadzono intensywne negocjacje pod nadzorem Workplace Relations Commission. Według kierownictwa służby zdrowia związki same wcześniej rekomendowały wypracowane porozumienie swoim członkom. Propozycje obejmowały podwyżki płac od 3 do 14 proc., oprócz 9,25 proc. przewidzianych w umowie płacowej sektora publicznego. Problem w tym, że szeregowi pracownicy odrzucili ugodę.
Minister zdrowia Jennifer Carroll MacNeill wyraźnie dystansuje się od bezpośredniej interwencji politycznej. Podkreśla, że spór powinien zostać rozwiązany w ramach istniejących struktur stosunków pracy. – Muszę pozwolić temu procesowi działać. Po to istnieje, powiedziała stacji RTÉ. To stanowisko coraz mocniej krytykują organizacje pacjentów. Irish Patients Association ostrzegło, że pacjenci nie mogą być wykorzystywani jako „pionki” w konflikcie między państwem a pracownikami.
Stowarzyszenie apeluje o natychmiastową osobistą interwencję minister zdrowia i pilne wznowienie rozmów.
Taoiseach Micheál Martin również wezwał obie strony do powrotu do negocjacji, podkreślając jednocześnie, że państwo zainwestowało ogromne środki w modernizację Pogotowia.
Problem polega jednak na tym, że sama modernizacja systemu nie rozwiązuje narastającego kryzysu kadrowego i frustracji pracowników pierwszej linii, a to może być dopiero początek. Związki zawodowe zapowiedziały już kolejne akcje protestacyjne, więc 48-godzinny strajk 19 maja, 72-godzinny protest tydzień później oraz następne działania w czerwcu.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE

