Nowe dane opublikowane przez unijną agencję statystyczną Eurostat rzucają dramatyczne światło na realia ekonomiczne panujące w Irlandii. Analiza szerokiego wachlarza dóbr i usług jednoznacznie wskazuje, że kraj ten ugruntował swoją pozycję jako drugie najdroższe państwo spośród wszystkich dwudziestu siedmiu członków Unii Europejskiej, ustępując miejsca jedynie Danii.
Ogólny poziom cen w Irlandii jest obecnie aż o trzydzieści sześć procent wyższy od średniej unijnej. Co jednak najbardziej niepokojące, w czterech fundamentalnych dla codziennego funkcjonowania kategoriach Irlandia wysunęła się na bezwzględne, niechlubne pierwsze miejsce w całej Wspólnocie. Mieszkańcy wyspy płacą najwięcej w Europie za mieszkania, opiekę zdrowotną, alkohol oraz energię elektryczną.
Te niepokojące ustalenia zbiegają się w czasie z nieustającym i dotkliwym wzrostem cen, który najmocniej uderza w rynki żywności, paliw oraz czynszów. Sytuację dodatkowo komplikują czynniki geopolityczne. Prezes Centralnego Banku Irlandii Gabriel Makhlouf wydał oficjalne ostrzeżenie, że globalny szok inflacyjny, potęgowany konfliktem z Iranem, prawdopodobnie przybierze na sile w nadchodzących miesiącach. W ocenie szefa banku centralnego, niedawna decyzja Europejskiego Banku Centralnego o podwyższeniu stóp procentowych okaże się niewystarczającym narzędziem do powstrzymania dynamicznego wzrostu cen, który w bezwzględny sposób drenuje budżety domowe oraz ogranicza zdolności operacyjne przedsiębiorstw.
Szczegółowe dane Eurostatu obnażają głębokie dysproporcje w sektorze mieszkaniowym, który obejmuje opłaty za wodę, prąd, gaz oraz inne paliwa. W tej kategorii Irlandia odnotowała rekordowy wynik, gdzie koszty są niemal dwukrotnie wyższe niż średnia dla całej Unii Europejskiej, osiągając poziom 190 procent unijnego punktu odniesienia. Dla porównania, w najtańszej pod tym względem Bułgarii wskaźnik ten wynosi zaledwie 41 procent. Tak drastyczna dysproporcja wynika w głównej mierze z faktu, że Irlandia posiada obecnie najwyższe ceny energii elektrycznej w Europie. Drugim kluczowym motorem drożyzny są stale rosnące czynsze, co bezpośrednio dotyka ponad pół miliona irlandzkich gospodarstw domowych zmuszonych do wynajmowania nieruchomości na wolnym rynku.
Równie dramatycznie prezentuje się sytuacja w obszarze ochrony zdrowia. Koszty opieki medycznej w Irlandii przewyższają średnią europejską o 85 procent. Eksperci rynkowi wskazują, że ten stan rzeczy jest bezpośrednią konsekwencją specyfiki tutejszego systemu publiczno-prywatnego, w którym standardowa wizyta u lekarza rodzinnego wiąże się z wydatkiem rzędu 60 euro, do czego dochodzą bardzo wysokie ceny leków na receptę. Sytuacja ta wypada wyjątkowo niekorzystnie na tle reszty „kontynentu”, biorąc pod uwagę, że niemal dwie trzecie krajów europejskich gwarantuje swoim obywatelom całkowicie bezpłatny dostęp do podstawowej opieki lekarskiej.
Kolejnym obszarem, w którym Irlandia dystansuje resztę Europy, jest rynek alkoholu i tytoniu, gdzie ceny są ponad dwukrotnie wyższe od unijnej średniej. Temat ten budzi ogromne kontrowersje publiczne i wywołuje ostre debaty wśród ekonomistów. Dan O’Brien, główny ekonomista Instytutu Spraw Międzynarodowych i Europejskich, zwraca uwagę na paradoks debaty publicznej wokół tego problemu. W jego ocenie w przestrzeni medialnej panuje zagadkowe milczenie na temat małej, lecz wpływowej grupy aktywistów, którzy skutecznie przekonali rząd do wdrożenia niezwykle niepopularnego mechanizmu minimalnej ceny jednostkowej alkoholu. Ekonomista krytykuje te regulacje, twierdząc, że zostały one skonstruowane w sposób wadliwy pod względem merytorycznym i gospodarczym. To właśnie te przepisy, w połączeniu z agresywną polityką fiskalną i szeregiem wysokich podatków, wywiodły irlandzkie ceny na poziom nieporównywalny z resztą Europy.
Drożyzna nie omija także podstawowych artykułów spożywczych. W kategorii żywności i napojów bezalkoholowych Irlandia zajmuje trzecie miejsce w Unii Europejskiej, z cenami wyższymi o 16 procent od średniej.
Próbując zdiagnozować strukturalne przyczyny tak głębokiego kryzysu kosztów życia, eksperci wskazują na cały splot czynników o charakterze systemowym. Daragh Cassidy z serwisu porównawczego Bonkers.ie wyjaśnia, że u podłoża irlandzkiej drożyzny leżą wyższe koszty pracy, rażący brak realnej konkurencji w kluczowych sektorach gospodarki oraz jedna z najwyższych na świecie standardowych stawek podatku VAT, wynosząca 23 procent. Ponadto irlandzkie państwo przeznacza znacznie mniejsze środki na dotacje publiczne w takich obszarach jak transport zbiorowy czy opieka nad dziećmi, przerzucając ten ciężar bezpośrednio na obywateli, inaczej niż ma to miejsce u europejskich sąsiadów.
Sytuację konsumentów pogarsza także sytuacja samych przedsiębiorstw. Lokalny biznes musi mierzyć się z niezwykle wyśrubowanymi kosztami ubezpieczeń oraz energii, które ostatecznie są wkalkulowywane w finalne ceny produktów i usług detalicznych. W obliczu tak trudnej koniunktury pojawiają się coraz głośniejsze postulaty o wezwanie do odpowiedzialności instytucji państwowych. W opinii ekspertów, organy ochrony konsumentów, na czele z Komisją ds. Konkurencji i Ochrony Konsumentów, a także regulatorzy energetyczni i telekomunikacyjni, muszą zacząć działać stanowczo. Jeśli obecne narzędzia prawne nie pozwalają im na skuteczną walkę z monopolem i zawyżaniem cen, instytucje te powinny natychmiast zażądać od rządu rozszerzenia swoich uprawnień wykonawczych w celu ochrony ubożejącego społeczeństwa.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Jakub Żerdzicki on Unsplash

