Ostatni, mrożący krew w żyłach incydent na pokładzie samolotu linii Ryanair, do którego doszło podczas rutynowego lotu z Grecji do Niemiec, natychmiast przyciągnął uwagę opinii publicznej i wywołał falę pytań o realny stan bezpieczeństwa europejskiego giganta.
Awaria silnika, która doprowadziła do poważnego uszkodzenia okna kabiny, gwałtownej dekompresji i dramatycznej walki o życie jednego z pasażerów, zmusza do oceny: czy mamy do czynienia z odosobnionym, choć bardzo niebezpiecznym przypadkiem, czy też z zapowiedzią systemowego problemu, który może się powtórzyć? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należy precyzyjnie przeanalizować mechanizm tej awarii oraz zestawić ją z globalnymi procedurami nadzoru nad bezpieczeństwem lotniczym.
Anatomia awarii: Co wydarzyło się w powietrzu?
Z technicznego punktu widzenia, zdarzenie na pokładzie maszyny Ryanair zostało sklasyfikowane jako tzw. niekontrolowana awaria silnika (uncontained engine failure). W odróżnieniu od standardowych usterek, w tym przypadku elementy wirujące silnika „opuściły” jego komorę ochronną. Szczegóły tego procesu precyzyjnie opisał w programie stacji News Talk Kevin Byrne, emerytowany podpułkownik i ceniony ekspert ds. bezpieczeństwa lotnisk.
„Jedna z wirujących łopatek wentylatora oderwała fragment osłony, który następnie uderzył w okno i spowodował natychmiastową, potężną dekompresję kabiny. Gdyby nie było pasów bezpieczeństwa, całe ciało mogłoby zostać wessane, a to byłoby katastrofą w każdym tego słowa znaczeniu” – wyjaśnił podpułkownik Byrne.
Fakt, że pasażerowie zdołali utrzymać współtowarzysza podróży we wnętrzu kabiny, a piloci bezpiecznie posadzili maszynę na ziemi, graniczy z cudem. Co ciekawe, ekspert zwrócił uwagę na wysoki kunszt inżynieryjny konstrukcji, zauważając, że „zadziwiające jest to, iż silniki samolotu nadal działają”, co pomimo gigantycznych zniszczeń zewnętrznych pozwoliło na zachowanie sterowności i kontynuowanie lotu do najbliższego lotniska.
Precedensy na rynku lotniczym. Problem nie tylko jednej linii
Analizując statystyki oraz historię lotnictwa cywilnego, szybko staje się jasne, że problem nie dotyczy specyfiki operacyjnej samego Ryanair, lecz konkretnych komponentów technicznych wykorzystywanych przez wielu globalnych przewoźników użytkujących flotę opartą na samolotach Boeing 737. Identyczne awarie dotykały w przeszłości amerykańskie linie Southwest Airlines, które eksploatują bliźniacze typy maszyn.
Podczas lotu Southwest z Nowego Orleanu do Orlando doszło do pęknięcia łopatki wentylatora, co doprowadziło do przebicia kadłuba i dekompresji – wówczas szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Jednak dwa lata później, w maszynie tego samego przewoźnika, dokładnie ten sam typ silnika uległ identycznej awarii z powodu zmęczenia materiału i pęknięcia łopatki. Odłamki rozbiły szybę w kabinie, a pasażerka została częściowo wyssana na zewnątrz i zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Zbieżność tych zdarzeń jasno dowodzi, że problem ma podłoże technologiczne i konstrukcyjne, związane z eksploatacją oraz zużyciem konkretnych jednostek napędowych, a nie z procedurami tanich linii lotniczych jako takich.
Procedury kontrolne i reakcja agencji bezpieczeństwa
Ewidentna powtarzalność tego typu awarii w skali globalnej sprawia, że incydent na pokładzie Ryanair nie zostanie zamieciony pod dywan. Sprawą natychmiast zajęły się kluczowe organy nadzorcze, w tym amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) oraz Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA).
Współczesne lotnictwo opiera się na niezwykle restrykcyjnym przepływie informacji. Jak wskazuje podpułkownik Byrne w wywiadzie dla stacji News Talk, śledczy będą w stanie wyciągnąć kluczowe wnioski w ciągu zaledwie kilku dni. Doświadczenia z poprzednich wypadków Southwest pozwalają precyzyjnie określić, w jaki sposób dochodzi do mikropęknięć w strukturze metalu łopatek wentylatora i jak temu zapobiegać poprzez zaostrzenie rygorów przeglądów technicznych.
„Myślę, że będą w stanie wyciągnąć wnioski w ciągu kilku dni, opierając się na swoim wcześniejszym doświadczeniu w tego typu sprawach i wiedząc, w jaki sposób doszło do pęknięcia i uszkodzenia silnika samolotu i tego typu rzeczy”.
Ryzyko powtórzenia się takiej lub podobnej awarii zostanie natomiast zminimalizowane, mówił dalej ekspert, poprzez natychmiastowe dyrektywy zdatności do lotu (Airworthiness Directives), zmuszające linie lotnicze do wykonania natychmiastowych badań ultrasonograficznych lub rentgenowskich wszystkich silników danej serii we flocie.
Czy latanie z Ryanair jest bezpieczne?
Mimo że obrazy zniszczonego okna i opowieści o dekompresji wywołują uzasadniony lęk u pasażerów, eksperci studzą emocje i nakazują spojrzeć na sprawę przez pryzmat chłodnej statystyki. Ryanair posiada jedną z najmłodszych i najbardziej intensywnie eksploatowanych flot na świecie, wykonując tysiące operacji lotniczych każdego dnia przy zachowaniu bezprecedensowo niskiego wskaźnika wypadkowości.
Końcowa konkluzja Kevina Byrne’a nie pozostawia złudzeń co do ogólnego poziomu bezpieczeństwa współczesnego transportu lotniczego:
„Kiedy spojrzymy wstecz na liczbę milionów godzin spędzonych w powietrzu na pokładach samolotów, okaże się, że są one niezwykle bezpieczne, znacznie bezpieczniejsze niż pojazdy mechaniczne”.
Ostatnie wydarzenia należy zatem traktować jako poważny sygnał ostrzegawczy dla inżynierów, obsługi technicznej i organów regulacyjnych, a nie jako dowód na obniżenie standardów bezpieczeństwa przez irlandzkiego przewoźnika. Globalny system nadzoru nad lotnictwem cywilnym jest skonstruowany w taki sposób, aby każdą, nawet najbardziej nietypową awarię natychmiast przekuć w nowe, surowsze procedury konserwacyjne, co paradoksalnie czyni kolejne loty jeszcze bezpieczniejszymi.
Bogdan Feręc
Źr. News Talk
Photo by Gabor Koszegi on Unsplash

