Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Cena, którą czuć w powietrzu. Rząd tnie akcyzę, a paliwowy barometr drży

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Gdy na horyzoncie irlandzkiej polityki unosi się zapach oleju napędowego, a społeczeństwo nerwowo zerka na liczniki cen, rząd postanawia rzucić kilka szczapek do ogniska debaty, a tym razem w formie obniżek akcyzy. Choć to może nie będzie rewolucja na miarę zmiany biegu rzek, to jednak mała ulga, którą wielu kierowców i gospodarstw domowych powita z westchnieniem ulgi. A może nawet z nieśmiałym uśmiechem.

O ile rzeczywiście spadną ceny?

Tu zaczyna się konkretny rachunek, który wygląda następująco:

To są liczby, które, jeżeli oczywiście wszystko pójdzie zgodnie z rytuałem parlamentarnej liturgii, zaczną odbijać się na dystrybutorach od północy. Oczywiście tylko wtedy, gdy Dáil nie zacznie filozofować ponad miarę i przyjmie uchwałę finansową bez teatralnych zwrotów akcji.

Napęd dla przewoźników – i to wstecz

Wicepremier Simon Harris dorzuca jeszcze jeden element układanki: wsteczny rabat na olej napędowy dla przewoźników i operatorów autobusowych. Taki prezent ze wsteczną datą wejścia, który ma ulżyć tym, którzy spalają najwięcej, a marże liczą bardziej niż romantyczne metafory.

Cały pakiet — kto płaci?

Cena tej operacji to 235 mln euro, czyli suma, która wcale nie symboliczna, a obejmująca również wsparcie energetyczne skierowane do:

To taki rządowy gest w stronę tych, którzy od dłuższego czasu żyją pod ciężarem rachunków, które z miesiąca na miesiąc bardziej przypominają gotyckie katedry niż zwykłe zestawienia liczb.

Opozycja: „To nie jest sprint, to nawet nie trucht”

Rząd z wielką pieczęcią ogłasza swoje propozycje, ale opozycja wchodzi do gry jak krytycy sztuki, którzy dostrzegają pęknięcie tam, gdzie nikt inny nie patrzy.

Co to znaczy dla zwykłych ludzi?

Dla przeciętnego kierowcy to kilkanaście lub kilkadziesiąt euro oszczędności miesięcznie. Dla gospodarstw ogrzewających domy olejem opałowym, również delikatna ulga, choć tu opozycja pyta: „dlaczego nie więcej”? W praktyce to plaster na otwartą ranę ekonomicznego przeciążenia. Przyjemny, ale niewystarczający i dopiero kolejne tygodnie pokażą, czy rząd pójdzie dalej, czy pozostanie przy obecnym minimum, jak staruszek chroniący się przy kominku i niechętnie dokładany do niego ostatnie polana.

*

Wszystko jest więc teraz w rękach Dáil, bo jeżeli parlament przyjmie ustawę, paliwo stanieje. Nie spektakularnie, nie jak w legendach o złotych czasach, ale na tyle, by kierowcy poczuli, że choć na chwilę to państwo przytuliło ich mocniej, a w tych czasach, to już całkiem sporo.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by engin akyurt on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version