Dwa lata po uruchomieniu programu Re-Turn w Irlandii trudno mówić o eksperymencie. To już element codzienności – jak paragon w kieszeni i torba wielorazowa w bagażniku i, co najważniejsze, większość mieszkańców ocenia go dobrze.
Badanie iReach pokazuje jasno: 71 procent dorosłych uważa, że program Deposit Return Scheme odniósł sukces od momentu wprowadzenia i nie jest to lekka przewaga, a wyraźny sygnał społecznej akceptacji. Jedna czwarta dorosłych (25 proc.) korzysta z automatów w sklepach i supermarketach znacznie częściej niż na początku działania systemu, a kolejne 14 proc. – nieco częściej. Najbardziej zdyscyplinowana jest grupa 25–34 lata, więc aż 30 proc. z nich deklaruje, że korzysta z urządzeń dużo częściej niż dwa lata temu.
Co więcej, 66 proc. dorosłych uważa, że automaty mają pozytywny wpływ na środowisko, a 26 proc. zdecydowanie się z tym zgadza. W grupie 25–34 lata odsetek ten rośnie do imponujących 83 proc. To pokolenie, które nie chce już debat o ekologii – ono chce działać.
58 proc. respondentów twierdzi, z czym trudno się nie zgodzić, że irlandzkie miasta są dziś czystsze, ponieważ ludzie zbierają butelki i puszki, by odzyskać kaucję. System zadziałał dokładnie tak, jak powinien działać dobrze zaprojektowany mechanizm ekonomiczny, czyli połączył interes finansowy z efektem środowiskowym. Nie ma jednak systemów idealnych. 13 proc. dorosłych korzysta z automatów rzadziej niż na początku lub całkowicie z nich zrezygnowało. Wśród najmłodszych dorosłych (18–24 lata) odsetek ten sięga 25 proc., a 33 proc. w tej grupie przyznaje, że z powodu uciążliwości wróciło do wyrzucania butelek do zielonych pojemników.
Dlaczego? 41 proc. osób rezygnujących uznało, że kwota zwrotu nie jest warta zachodu. 36 proc. narzeka na konieczność wkładania opakowań pojedynczo, 33 proc. na niewygodną lokalizację automatów, a 32 proc. na ich awaryjność.
Ciekawy jest też inny wątek, bo 48 proc. dorosłych uważa, że system kaucji to po prostu kolejny sposób rządu na zarabianie pieniędzy na obywatelach. 24 proc. zgadza się z tym zdecydowanie. Nawet w kraju, gdzie program oceniany jest pozytywnie, podejrzliwość wobec fiskusa ma się dobrze. Tradycja europejska, można powiedzieć.
Na tym tle sytuacja w Polsce wygląda inaczej. Nowy system zwrotu kaucjonowanych opakowań po napojach od początku budzi silne emocje i falę krytyki. Polacy skarżą się na chaos organizacyjny, niejasne zasady, ograniczoną dostępność punktów zwrotu i brak spójnej informacji. W przestrzeni publicznej dominuje ton zniecierpliwienia, a nie przekonania o sukcesie. Różnica jest więc uderzająca, bo w Irlandii, mimo zastrzeżeń, przeważa przekonanie, że system działa i przynosi efekty środowiskowe. W Polsce wielu mieszkańców ma poczucie, że zostali wrzuceni w proces, który nie jest jeszcze dopracowany.
Programy kaucji opierają się na prostej zasadzie, jeśli coś ma wartość finansową, rzadziej trafia do śmieci. W Irlandii ten mechanizm najwyraźniej zaskoczył i większość społeczeństwa uznała, że kilka minut przy automacie to rozsądna cena za czystsze ulice i zwrot pieniędzy. Czy to model idealny? Nie. Czy wymaga dopracowania? Oczywiście. Jednak liczby pokazują, że system nie tylko przetrwał początkową falę sceptycyzmu, lecz zdobył poparcie większości.
Polityka środowiskowa rzadko daje szybkie, namacalne efekty, gdy jednak mieszkańcy zaczynają widzieć czystsze miasto i realny zwrot gotówki, teoria przestaje być teorią. Wtedy nawet butelka po napoju staje się małym dowodem, że dobrze zaprojektowane zasady potrafią zmieniać codzienność.
Bogdan Feręc
Źr. Breaking News
Photo by Nick Fewings on Unsplash

