Brytyjskie wiernopoddańcze gesty ze światową polityką w tle

Świat rzucił się w geście sprzeciwu wobec brutalności amerykańskiej policji, do organizowania manifestacji, które miały być wyrazem solidarności i braku zgody na takie działania, a zamieniły się w festiwal gestów uległości oraz burd.

Nie udało się uniknąć w tych jakoby oddolnych inicjatywach maczania palców przez różne środowiska, od skrajnie prawicowych do również skrajnie lewicowych, a i wydawać się może, że te widząc dla siebie pewną okazję, stały się inspiratorami niektórych działań, chociaż nadal pod płaszczykiem walki z brutalnością policji. Potencjalni inspiratorzy tych działań, trzymają się w cieniu, utrzymując, iż są jedynie wsparciem dla mas, ale to chyba lekkie nadużycie, bo hasła niesione na ustach manifestantów, świadczą o czymś zupełnie innym.

Sprawa George’a Floyda nabrała więc ogólnoświatowego wymiaru, a ten rozlewając się po europejskich ulicach, zaktywizował nastroje płynące w kierunku zmian w systemach państwowych. Doskonałymi przykładami są tutaj właśnie Wielka Brytania i Francja, bo tam protesty przeradzały się w demonstracje antypaństwowe, co prowadziło do niekiedy zaskakujących aktów, w mojej ocenie wandalizmu.

Jeżeli nadal będę trzymał się tezy o inspiracji płynącej ze środowisk lewicowych, to usłyszę chichot historii, która właśnie zatoczyła krąg, a ten zapoczątkowany został rozmontowaniem bloku socjalistycznego w Europie Wschodniej, więc upadkiem komuny. Wtedy właśnie z pomników spadali „ukochani” przywódcy świata demoludów, podobnie z resztą, jak dzieje się to teraz, z tą jednak różnicą, że z tyłu głowy mamy rasizm. Zastanówmy się, czymże jest strącanie z postumentów ustawionych nań monumentów, które dokumentują historię narodów i świata, choćby była ona niewygodna, a nawet tragiczna…

Oczywiście to nie wszystko w tej sprawie, bo udział w tym mają też grupy skrajnie prawicowe, a te nawołują do obalania pomników oraz nie stronią od zachowań zagrażających bezpieczeństwu państw i jego mieszkańców. Grupy te wydają się też bardziej aktywne, a i stosują raczej niewyrafinowane, a kojarzone z obscenicznymi zachowania, więc i bezczeszczenie miejsc pamięci, jak i stosowane są obraźliwe hasła i słownictwo.

Przyjmijmy też, że Wielka Brytania, jako kraj kolonialny, także ma wiele za uszami, ale czy odpowiedzialność ma być przekładana na kolejne pokolenia? Przykładem niech stanie się wojenna historia II wojny światowej, w której pod hitlerowskim jarzmem cierpiały i ginęły miliony Polaków, ale czy teraz winimy za te zbrodnie, nowe pokolenia Niemców? Pamiętamy, przypominamy, ale winni temu byli ich ojcowie i dziadowie, co oznacza, że konsekwencje ponoszą oni, a nie ich dzieci i wnuki.

Tak samo winę za kolonialny ucisk można przypisywać poprzednim pokoleniom Brytyjczyków, jednak świat nam współczesny, różni się bardzo od sposobu jego postrzegania jeszcze 80 lat temu. Nie zgadzam się więc ze strącaniem z pomników wybitnych postaci, nie zgadzam się też ze wplataniem do trwających protestów spraw bieżących, a te pojawiają się jako żywo i to na pierwszym planie w tym mówi się o ofiarach pożaru w londyńskim wieżowcu. Prym wiedzie w tym brytyjska społeczność osób czarnoskórych, którzy wylewają obecnie na Królestwo swoje żale i utyskują, jak bardzo źle im pod panowaniem kolejnych brytyjskich rządów. Przypominanie takich tragedii, jak np. pożaru wieżowca, gdzie zginęły 72 osoby, głównie przedstawiciele afrykańskiej i azjatyckiej mniejszości, jest w tym przypadku budzeniem demonów przeszłości, z którą część ludzi nadal sobie nie poradziła. Tragedia… i nie pozostawia to żadnych wątpliwości, ale ta nie może być raczej łączona z kolejnymi sloganami, że czarnoskóre mniejszości w Wielkiej Brytanii, traktowane są gorzej, albowiem w tym punkcie bardziej upatruję się podłoża socjalnego, niż problemu ucisku. Nie można popadać w skrajności i mówię to, jako przedstawiciel mniejszości w Irlandii i chociaż nie jestem czarnoskóry, to też mógłbym przyczepić się do kilku spraw, związanych bezpośrednio z moim pobytem na wyspie, ale tego nie robię, bo jako emigrant, powinienem najpierw przystosować się do tych praw, poznać je, egzekwować, a później próbować zmienić, jeżeli przekonam do swoich racji, odpowiednią większość. Tu kolejne, „ale”, bo w granicach poszanowania prawa i obowiązującymi w tym kraju zwyczajami.

Wywołany wieżowiec Grenfell, który stał teraz się poniekąd symbolem ucisku mniejszości w Zjednoczonym Królestwie, stał się również przyczynkiem do pojawiających się zapytań, a te brzmią: – Powstaje to irytujące pytanie, czy jesteśmy Brytyjczykami? Czy naprawdę jesteśmy Brytyjczykami? Czy jesteśmy doceniani? Czy nasz wkład jest ceniony w tym kraju? To teraz ja zadam pytanie, co ma to wspólnego ze śmiercią George’a Floyda, co mają wspólnego z brutalnością policji?

Nic. Nie są to w takim przypadku marsze i manifestacje poparcia, a jedynie chęć załatwienia swoich interesów, lub wywierania nacisku na niechcianą, czy też nielubianą władzę. Trzymać się będę też mojego twierdzenia, że to poniekąd koronawirus wywołał takie nastroje, bo przymuszeni do pozostania w domach, zaczęliśmy przypominać sobie czasy zniewolenia, niezależnie jakiego, więc ustrojowego lub feudalnego. Ergo, nie łączę tego z przejawami rasizmu, który jest obecny w naszej rzeczywistości, ale nie jest to skala wysoka w mojej ocenie…, a i prawo w tych kwestiach działa raczej sprawnie. Nie ma chyba w czarnoskórej populacji wysp, ludzi zadowolonych ze wszystkiego, a zaryzykuję twierdzenie, że ogólnie pojęty element napływowy, ma chwilami więcej pretensji do kraju, w którym aktualnie przebywa, niż jego rdzenni mieszkańcy, którzy notabene na bieżąco i z uwagą śledzą jego sytuację polityczną, gospodarczą i społeczną. Imigranci, cóż, widać tu postawy roszczeniowe, widać też niezadowolenie z pewnych rozwiązań systemowych, ale przynajmniej w naszym przypadku, można chyba zawsze powiedzieć „dość” i wrócić na łono ojczyzny. Tak samo mogą postąpić inne nacje, jeżeli za nieodpowiedni uważają system prawny w państwie pobytu, niezależnie od tego, czy otrzymali już jego obywatelstwo, czy na takie wciąż czekają.

Wiele osób w Wielkiej Brytanii mówi też, że demokracja w tym kraju się skończyła, co nawiasem mówiąc, koreluje z opiniami protestujących we Francji, a ci żądają ustąpienia swojego prezydenta Emmanuela Macrona, który zgodnie z zapowiedzią wystąpił wczoraj wieczorem, z orędziem do narodu, ale nie powiedział w nim, że zamierza ustąpić ze stanowiska. Macron mówił natomiast o odbudowie gospodarki Francji po koronawirusie, braku jego zgody na rasizm, antysemityzm i inne formy dyskryminujące człowieka, a i dodał, że kierowany przez niego kraj, nie dopuści do burzenia pomników, niemych symboli, dobrej, czy złej przeszłości.

Francja…, Francja „płonie” od dawna, od dawna wybuchają w niej protesty, jakoby zwykłych ludzi, zmęczonych linią rządzenia, jaką proponują kolejne gabinety. Czy jednak tak jest z całą pewnością? Wydaje mi się, że nie i inspiracji takich działań szukałbym w kręgach zmarginalizowanych politycznie, gdzie gra na emocjach mas, ma podstawowe znaczenie. Winą za niektóre wydarzenia obarcza się też politykę światową, więc Unię Europejską, ale i mocarstwa, w tym Stany Zjednoczone i prezydenta Donalda Trumpa.

Prezydent Trump, o ile nie jest moją ulubioną postacią polityczną, nie cenię go za to, co zrobił dla świata, bo zburzył pewien porządek, to muszę przyznać, że działa dla dobra kierowanego przez siebie państwa, a to zyskało w ostatnich latach gospodarczo. Z lat przed prezydenturą Trumpa przypomnieć powinniśmy sobie wypowiedzi ówczesnych szefów amerykańskiej administracji, więc np. Baracka Obamy, a ten, owszem, składał wiele obietnic, mówił o umacnianiu amerykańskiej ekonomii i budowaniu jej siły, ale trzymając się faktów, nie można powiedzieć, by właśnie ekonomicznie w USA było wtedy lepiej.

Nie będę tu wdawał się w szczegóły, przypominał każdej, ze złożonych przez prezydenta Obamę obietnic, a wspomnę jedną, bliską mojemu centrolewicowemu sercu, czyli wizy dla Polaków. Dwie kadencje słyszałem zapewniania Baracka Obamy, jak i jego administracji, że ta chwila się zbliża i prawo do ruchu bezwizowego, nadane zostanie Polakom – wkrótce. Owszem obietnica została spełniona, ale niestety już za kadencji obecnego prezydenta, czyli Trumpa. Ów, nie jest lubiany, wielu nie podoba się jego polityka, wiele osób ma też do aktualnego prezydenta pretensje stricte wizerunkowe, ale tu po raz wtóry powiem, że Ameryka, jest krajem silniejszym gospodarczo, niż jeszcze cztery lata temu.

Same rozgrywki polityczne w USA, doprowadziły do wywołania fali niechęci do Trumpa, a umiejętnie podsycane, czyli m.in. przez medialne rozdmuchanie sprawy związanej z tragiczną śmiercią George’a Floyda, chce się osłabić pozycję kandydata Trumpa i na tym fotelu obsadzić podstarzałego polityka Joe Bidena, który, co wynika z obserwacji, stanie się prezydentem marionetkowym, ale odpowiadającym minionemu układowi sił.

Po tej światowej politycznej przejażdżce wrócić muszę jeszcze na chwilę do zdjęć, które obiegły świat, a tam korzące się na ziemi kobiety, oddawały cześć i składały hołd czarnoskórym mieszkańcom Zjednoczonego Królestwa. Powiem to kolejny już raz, że nie jestem rasistą, nie mam problemu z akceptacją innych nacji i jako ateista, wyznań. Jednak takie zachowania i czy będą one w wykonaniu ludzi o białym, żółtym, czerwonym, czy czarnym kolorze skóry, w mojej ocenie uwłaczają naszemu człowieczeństwu i naszej ludzkiej godności.

Na koniec jeszcze jedno pytanie, a to pozostanie bez odpowiedzi, bo tej, udzielić będzie mógł sobie każdy, we własnym sumieniu. Czy niepokoje i protesty obserwowane obecnie na całym świecie, są inicjatywą oddolną, czy może celową robotą określonych kół?

Bogdan Feręc  

Polska-IE: Udostępnij...
Dzisiaj otwarte zost
Trzech ojców sukces
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish