Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Bruksela szykuje tarczę na cła Trumpa

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Unia Europejska znalazła się w momencie, w którym dyplomacja musi iść ramię w ramię z realną groźbą odwetu. Zapowiedź Donalda Trumpa o wprowadzeniu od 1 lutego ceł na wybrane państwa europejskie, a wprost powiązana z żądaniem zgody na zakup Grenlandii, została w Brukseli odebrana nie jako twarda negocjacja, lecz jako polityczny szantaż. Reakcja była szybka i, co istotne, zaskakująco spójna.

W niedzielę wieczorem ambasadorowie państw UE osiągnęli szerokie porozumienie co do zintensyfikowania działań mających powstrzymać Waszyngton przed eskalacją wojny handlowej. Jednocześnie Unia zaczęła przygotowywać się na scenariusz mniej optymistyczny, czyli wprowadzenia ceł odwetowych i użycie instrumentów, które dotąd pozostawały wyłącznie na papierze. Na stole leżą dziś dwie główne opcje. Pierwsza to klasyczna odpowiedź handlowa, więc pakiet ceł na import z USA o wartości 93 miliardów euro. Mechanizm ten mógłby wejść w życie automatycznie 6 lutego, po sześciomiesięcznym okresie zawieszenia, co dawałoby czas na negocjacje, ale jednocześnie jasno sygnalizowało determinację Brukseli. To rozwiązanie cieszy się wśród państw członkowskich najszerszym poparciem jako pierwszy sygnał ostrzegawczy.

Druga opcja jest znacznie cięższego kalibru. Chodzi o tzw. Instrument Antyprzymusowy (ACI), który nigdy dotąd nie został uruchomiony. Pozwala on na ograniczenie dostępu do unijnych przetargów publicznych, inwestycji czy działalności bankowej, a także na uderzenie w handel usługami, w tym cyfrowymi, gdzie Stany Zjednoczone mają nadwyżkę wobec UE. Wokół ACI panuje jednak wyraźna niejednolitość stanowisk. Francja, z prezydentem Emmanuelem Macronem na czele, naciska na jego użycie, podczas gdy Irlandia, gdzie znajdują się amerykańskie centrale firm technologicznych, obawia się, że byłby to krok przedwczesny i trudny do cofnięcia.

Polityczny kontekst sporu wykracza daleko poza taryfy. Groźby Trumpa objęły Danię i Grenlandię, co uruchomiło mechanizm solidarności w UE. Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa podkreślił po konsultacjach z państwami członkowskimi, że Unia jest gotowa bronić się przed wszelkimi formami przymusu i jednoznacznie wspiera Kopenhagę. Osiem krajów objętych amerykańskimi taryfami wysłało nawet niewielkie kontyngenty wojskowe na Grenlandię, co pokazuje, jak szybko spór handlowy zaczął zahaczać o bezpieczeństwo i geopolitykę.

Jednocześnie Bruksela nie zamyka drzwi do dialogu. Duński minister spraw zagranicznych Lars Løkke Rasmussen podkreśla, że Dania nadal stawia na dyplomację, przypominając o porozumieniu z USA i Grenlandią w sprawie powołania wspólnej grupy roboczej. W jego słowach pobrzmiewa ważne przypomnienie, że Stany Zjednoczone to nie tylko prezydent, ale także instytucje i mechanizmy kontroli, które mogą odegrać rolę w łagodzeniu konfliktu.

Dlatego kluczowym polem gry staje się Davos. Światowe Forum Ekonomiczne, na którym Trump ma wystąpić po raz pierwszy od sześciu lat, może stać się areną bezpośrednich rozmów i prób deeskalacji. Jak ujął to jeden z unijnych dyplomatów – wszystkie opcje są na stole, ale najpierw rozmowy, potem decyzje przywódców na nadzwyczajnym szczycie w Brukseli.

Rynki już teraz reagują nerwowo. Euro i funt osłabiły się wobec dolara, a inwestorzy szykują się na powrót zmienności. W tle pojawiają się też poważne wątpliwości co do przyszłości umów handlowych z USA. Parlament Europejski sygnalizuje możliwość zawieszenia prac nad porozumieniem z Waszyngtonem, a w niemieckiej chadecji padają nawet sugestie symbolicznych, lecz dotkliwych gestów politycznych.

*

Europa wysyła więc sygnał jasny i pozbawiony ornamentów, że dialog jest możliwy, ale nie za cenę suwerenności i integralności terytorialnej. Jak stwierdziła premier Danii Mette Frederiksen „Europa nie da się szantażować”. To zdanie dobrze oddaje ducha chwili, w której Unia Europejska testuje nie tylko swoją odporność gospodarczą, lecz także zdolność do mówienia jednym głosem w świecie coraz mniej cierpliwym wobec miękkiej siły.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Fot. Obraz wygenerowany przez AI

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version