Brak zdrowego rozsądku rządzi Irlandią

Jeżeli dalej tak będzie się działo, to wszystko, co Irlandia osiągnęła w kwestii koronawirusa, zostanie utracone.

Szerzej na ten temat wypowiedział się minister Simon Harris, który jest zniesmaczony zachowaniami mieszkańców Dublina, a ci, ostatniej nocy, tłumnie wylegli na ulice.

Simon Harris:

– Wspaniale jest, gdy nasza gospodarka zostaje ponownie otwarta i życie społeczne powraca, ale używajmy naszego wewnętrznego policjanta i zdrowego rozsądku. Jesteśmy to winni sobie nawzajem, rodzinom, które straciły bliskich, lokalnemu biznesowi, który chcemy pozostawić otwarty oraz naszym dzieciom. Zaszliśmy za daleko, aby wrócić.

W podobnym tonie wypowiadał się w dzisiejszym programie RTÉ Radio One doktor Maitiu Ó Tuathail, który wracał sobotnim wieczorem do domu, a przejeżdżając przez centrum stolicy, widział prawdziwe tłumy ludzi, którzy bez najdrobniejszych nawet zasad dystansu społecznego oddawały się swoistej „festiwalowej atmosferze”. Dr Ó Tuathail opisywał widziane wczoraj sceny, jako przejaw braku zrozumienia całości problematyki zdrowotnej, a w jego ocenie zachowania ludzi mogą doprowadzić do zniweczenia wielu miesięcy prac, by powstrzymać rozwój wirusa na wyspie. Maitiu Ó Tuathail, który praktykuje, jako lekarz rodzinny dodał też, że taki właśnie brak poszanowania wytycznych władz medycznych i krajowych, „może doprowadzić do odrodzenia Covid-19. Szczerze mówiąc, to było głęboko denerwujące”.

Kontynuując swoją wypowiedź dr Ó Tuathail, stwierdził na radiowej antenie, iż poczuł, jakby ostatnie miesiące dla tych ludzi były całkiem nieważne, a stały się swoistym „uderzeniem w twarz dla wszystkich tych, którzy łamali sobie karki, aby utrzymać kraj w sprawności”.  

Doktor Maitiu Ó Tuathail powiedział również, że jego środowisko jest przerażone i załamane taką tendencją, bo wskazuje to, iż nie ma wiedzy, do czego takie właśnie zachowania mogą doprowadzić. Lekarz jest też przekonany, że od drugiej fali zachorowań na koronawirusa, dzieli nas w tej chwili tylko jeden krok.

W kraju, bo nie tylko w Dublinie opisywanym przez ministra Harrisa i doktora Ó Tuathail, obserwować było można jeszcze jedno zjawisko, więc kupowanie piwa na wynos, co z jednej strony zgodne było z przepisami o ograniczonej ilości osób w lokalach, ale z drugie, stało się przyczynkiem do łamania dystansu społecznego.

Do wczorajszych nocnych wydarzeń w okolicach pubów i restauracji odniosło się również Licencjonowane Stowarzyszenie Winiarzy, które skrytykowało takie zachowania i w dzisiejszym popołudniowym oświadczeniu napisało:

– Jest to w żaden sposób nie do przyjęcia i całkowicie zagraża zdrowiu publicznemu, biorąc pod uwagę zaobserwowany brak dystansu społecznego. Przypominamy pubom, które podejmują się wywiązania się ze swoich obowiązków, iż porady prawne wydane przez Gardaí w maju mówiły, że wszelkie napoje zakupione na wynos należy spożywać w odległości większej niż 100 metrów od pubu, w którym sprzedawano alkohol.

Zdjęcia z sobotniego wieczoru:

Bogdan Feręc

Źr: RTE/Twitter

Polska-IE: Udostępnij...
Wreszcie ta książk
POLICYJNA MAPA WYPAD
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish