Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Brak logiki wzrostu w Ryanaira: Więcej pasażerów, mniejsze zyski

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przemysł lotniczy od lat rządzi się twardą logiką skali – większa liczba pasażerów z reguły zwiastuje finansowe eldorado. Jednak najnowsze wyniki finansowe irlandzkiego giganta, czyli linii Ryanair, wywracają ten intuicyjny schemat do góry nogami.

Mimo imponującego, bo 6-procentowego wzrostu bazy klientów, przewoźnik musiał przełknąć gorzką pigułkę w postaci drastycznego, aż 34-procentowego spadku zysku netto w pierwszym kwartale roku obrotowego. Jak to możliwe, że przy 61 milionach przewiezionych osób na pokładach, czysty zarobek stopniał z 820 mln euro do 538 mln euro? Klucz do zrozumienia tej anomalii leży w splotach geopolitycznych napięć, konieczności agresywnej stymulacji rynku oraz bezwzględnej matematyce kosztów operacyjnych, nad którymi nawet najefektywniejszy menedżer nie zawsze jest w stanie w pełni zapanować.

Wojna, wahanie i presja cenowa

Głównym architektem gorszych wyników okazał się paraliżujący konsumentów niepokój wywołany eskalacją konfliktu w Iranie i na Bliskim Wschodzie. Niepewność geopolityczna uderzyła bezpośrednio w nastroje Europejczyków, wywołując zjawisko, które zarząd Ryanaira określił mianem „konsumenckiego zawahania”. Strach przed destabilizacją letnich rozkładów lotów, potencjalnymi brakami paliwa lotniczego w Unii Europejskiej oraz ogólna niepewność gospodarcza przełożyły się na radykalne opóźnienie decyzji o rezerwacjach urlopów.

Aby zapełnić fotele w samolotach i utrzymać dynamikę operacyjną, Ryanair musiał sięgnąć po broń ostateczną – agresywne obniżki cen. Bilety potaniały średnio o 6 procent. Choć ruch ten przyniósł zamierzony skutek w postaci zapełnienia maszyn, odbyło się to kosztem rentowności. Przychody spółki wzrosły zaledwie o skromny 1 procent (do poziomu 4,38 mld euro), co przy jednoczesnej eksplozji kosztów musiało zaowocować tąpnięciem na poziomie zysku netto.

Droga nafta rozsadza budżet

Podczas gdy przychody stały w miejscu, koszty operacyjne grupy poszybowały w górę o 11 procent, osiągając pułap 3,81 mld euro. Głównym winowajcą okazał się rynek surowcowy. Choć Ryanair słynie z niezwykle rygorystycznej i skutecznej polityki zabezpieczania cen paliwa (tzw. hedgingu), to nawet ten pancerz okazał się nieszczelny.

Przewoźnik zabezpieczył 80 procent swojego zapotrzebowania na paliwo na cały rok po niezwykle atrakcyjnej stawce 67 dolarów za baryłkę. Problem pojawił się jednak przy pozostałych, odkrytych 20 procentach. W wyniku rynkowych zawirowań koszt tej niezabezpieczonej części wzrósł ponad dwukrotnie. W tak masowej skali działalności, nawet jedna piąta ekspozycji na drastycznie drożejącą ropę wystarczyła, by znacząco obciążyć finalny wynik finansowy.

Sprawność operacyjna w cieniu makroekonomii

Co warte podkreślenia, wewnętrzny mechanizm Ryanaira zadziałał bez zarzutu. „Wszystko, co mogliśmy kontrolować, poszło bardzo dobrze” – skomentował sytuację dyrektor finansowy linii Neil Sorahan. Przewoźnik wykorzystał czerwcowe okienko cenowe po podpisaniu protokołu ustaleń między USA a Iranem, by sprytnie przedłużyć osłonę paliwową na rok obrotowy 2028 (zabezpieczając na razie 15% po cenie 85 dolarów za baryłkę). Spłacono również zadłużenie na rynku obligacji oraz zredukowano ryzyko kursowe poprzez zabezpieczenie ekspozycji na dolara amerykańskiego.

Udało się także zażegnać pierwotny kryzys logistyczny w Europie. Rafinerie zdywersyfikowały produkcję, a alternatywne dostawy ropy z USA i Wenezueli skutecznie uniezależniły stary kontynent od niepewnego transportu przez Cieśninę Ormuz. Kryzys popytu został więc opanowany, ale rachunek za te manewry okazał się wysoki.

Mglista przyszłość i nerwowość na parkiecie

Jako pierwsza duża europejska linia lotnicza odsłaniająca karty w tym sezonie, Ryanair wysłał czytelny sygnał ostrzegawczy dla całej branży. Inwestorzy na giełdzie w Dublinie zareagowali natychmiastową wyprzedażą i akcje spółki tąpnęły o ponad 5 procent, spadając do poziomu 24,16 euro za sztukę. Rynek obawia się bowiem, że problemy irlandzkiego pioniera dotkną również innych graczy, takich jak chociażby grupę IAG.

Najbardziej niepokojący dla akcjonariuszy jest jednak brak przewidywalności. W obliczu ponownego zaostrzenia konfliktu na Bliskim Wschodzie i powrotu tendencji wzrostowych na rynku ropy, kierownictwo Ryanaira całkowicie zrezygnowało z przedstawiania prognoz finansowych na drugą połowę roku obrotowego. Choć zarząd uspokaja, że rentowność całej grupy w skali roku zostanie utrzymana, to era pewnych i łatwych zysków w przestworzach, przynajmniej na razie, weszła w fazę silnych turbulencji.

Bogdan Feręc

Źr. Ryanair

Image by István from Pixabay

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version