Próba usunięcia kluczowego elementu tzw. potrójnego zabezpieczenia (Triple Lock) wywołała gwałtowny spór polityczny w Irlandii. Zamiast merytorycznej dyskusji o przyszłości polityki zagranicznej, gabinet zdecydował się na otwarcie frontu ze społeczeństwem, opozycją i autorytetem byłego prezydenta. To strategiczny błąd, który może kosztować rząd utratę jakiegokolwiek poparcia dla proponowanych zmian.
Sercem toczącej się debaty jest propozycja rządu dotycząca likwidacji wymogu formalnej zgody Organizacji Narodów Zjednoczonych na wysłanie za granicę więcej niż 12 irlandzkich żołnierzy. Obecnie obowiązujący system potrójnej blokady wymaga równoczesnej aprobaty ze strony ONZ, rządu oraz parlamentu (Dáil). Przedstawiciele władzy chcą jednak zastąpić ten system powiązany z decyzjami Rady Bezpieczeństwa ONZ, jedynie ogólnym zapisem o zgodności misji z Kartą Narodów Zjednoczonych.
Rząd argumentuje swoją decyzję paraliżem i dysfunkcyjnością Rady Bezpieczeństwa ONZ, wskazując, że decyzje o irlandzkich misjach pokojowych nie powinny zależeć od weta mocarstw takich jak Rosja, Chiny, USA, Wielka Brytania czy Francja.
Krytycy projektu, w tym liczni eksperci oraz opozycyjne Sinn Féin ostrzegają jednak, że to niebezpieczny krok. W ich ocenie demontaż potrójnego zabezpieczenia uderza w fundamenty wieloletniej polityki neutralności militarnej Irlandii i stanowi ciche dostosowywanie się do struktur obronnych NATO oraz Unii Europejskiej. Obrońcy dotychczasowych przepisów przypominają również, że w przypadku paraliżu Rady Bezpieczeństwa istnieją mechanizmy alternatywne, takie jak zgoda Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
W reakcji na ostrzeżenia były prezydent Michael D. Higgins zwrócił uwagę na ryzyko związane z „sojuszami przygotowawczymi” i ostrzegł przed bezrefleksyjnym dryfowaniem kraju w stronę struktur militarnych. Wypowiedź ta spotkała się z natychmiastową i wyjątkowo ostrą ripostą ze strony premiera Micheála Martina.
Taoiseach określił słowa byłego prezydenta jako „niesprawiedliwe” i stanowczo odrzucił zarzuty o „ślizganie się” czy „dryfowanie” w stronę sojuszów wojskowych. Premier zapewniał, że Irlandia pozostaje i pozostanie neutralna militarnie, a obawy o przystąpienie do NATO są pozbawione podstaw i nie znajdują odzwierciedlenia w faktach ani w konstytucyjnych uwarunkowaniach. Premier Martin argumentował, że rząd potrzebuje po prostu „dodatkowej swobody” (czytaj: będzie robił, co będzie chciał) – w podejmowaniu decyzji dotyczących udziału w misjach humanitarnych czy stabilizacyjnych, a wizja ponownej reformy ONZ, choć słuszna, pozostaje nierealna w krótkiej perspektywie.
Podobne stanowisko zajęła wcześniej minister obrony (wojny) Helen McEntee, broniąc konieczności elastyczniejszego zarządzania potencjałem obronnym kraju.
*
Podejście rządu do głosu byłej głowy państwa budzi jednak poważne wątpliwości natury politycznej. Przedstawiciele gabinetu zdają się nie dostrzegać, że tak głębokie podważanie wniosków wyciągniętych przez postać formatu Michaela Daniela Higginsa, nie rozwiąże obaw społecznych, a jedynie wzmocni opór wobec planowanych reform. Argumentacja sprowadzająca ostrzeżenia o utracie neutralności do „nierealistycznych analiz” pokazuje lekceważenie dla głęboko zakorzenionego w irlandzkim społeczeństwie przywiązania do tradycji bezstronności w konfliktach zbrojnych.
Zamiast więc przekonać obywateli, że proponowane zmiany są jedynie technicznym dostosowaniem przepisów do współczesnych realiów geostrategicznych, rząd zdecydował się na konfrontację słowną. Taka taktyka spycha debatę na tor politycznego sporu o intencje, oddalając szansę na wypracowanie szerokiego konsensusu.
Kiedy premier i minister wojny – wobec byłego prezydenta, cieszącego się wciąż ogromnym zaufaniem społecznym, a i szanowanym jak niewielu polityków w tym kraju, brną w narrację o „nieodpowiednich słowach”, robią sobie wyłącznie krzywdę. Zła wiadomość dla szefa gabinetu i minister ds. braku Triple Lock jest taka, że były prezydent może swoimi słowami uruchomić szerokie niezadowolenie społeczne, które doprowadzi do zablokowania tego pomysłu.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. Kadr z nagrania Independent


