Biznes podzielony decyzją rządu

Już wczoraj docierały do nas informacje, że nie ma zgody w irlandzkim biznesie co do stopnia ograniczeń, gdyż część właścicieli firm całkowicie odrzucała możliwość przywrócenia blokady kraju, ale jest też część, która takiej by sobie życzyła.

Wiemy, iż 12 central reprezentujących przedsiębiorców, zwróciło się do gabinetu, by ten, nie wprowadzał ponownej pełnej blokady kraju, bo wywoła w ten sposób falę upadłości. Jest jednak spora grupa biznesmenów, a ci są odmiennego zdania i wręcz nawołują polityków, aby na krótki czas przywrócili najostrzejsze z możliwych obostrzeń.

Dla niektórych krótki „lockdown” ma być wręcz dobrodziejstwem, gdyż pozwoli na opanowanie sytuacji ze wzrostem zakażeń, a następnie powrót do normalnego funkcjonowania.

Tych głosów jest jednak niewiele i przeważa opinia, iż o ile wyższe stopnie ograniczeń muszą być wprowadzane, to powinny być one na tyle niskie, żeby pozwolić na funkcjonowanie firm. W wypowiedziach podkreślano, że paraliż kraju, nie będzie niczym dobrym dla pracowników i już przy trzecim stopniu obostrzeń  spodziewać się trzeba wielu zwolnień. Gdyby jednak zadecydowano o zastosowaniu się do porad NPHET, mielibyśmy powrót do czasów z marca, kwietnia i maja, kiedy ilość zwolnionych z pracy, sięgnęła 26% z ogółu zatrudnionych.

Obecnie problemów po wprowadzeniu trzeciego poziomu ograniczeń najbardziej obawiają się małe i średnie przedsiębiorstwa, które po powrocie do „normalności”, nie odbudowały jeszcze swojego wcześniejszego potencjału, co stwarza dla nich największe możliwe zagrożenie upadkiem.

Najbardziej narażonymi sektorami pozostają obecnie turystyka, gastronomia, hotelarstwo, ale i usługi kosmetyczne oraz fryzjerskie, a w dalszej kolejności branża samochodowa i usługi inne.

Bogdan Feręc

Źr: The Times

Polska-IE: Udostępnij...
Rząd odrzuca porady
Handel apeluje o roz
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish