Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Bezsilność prawa i fikcja egzekucji. Irlandzkie władze przegrywają walkę z opuszczonymi nieruchomościami

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

W obliczu potężnego niedoboru mieszkań, który rzuca cień na przyszłość społeczną i gospodarczą Irlandii, każda potencjalna przestrzeń do zamieszkania staje się zasobem na wagę złota. Krajobraz irlandzkich miast i miasteczek wciąż jest jednak szpecony przez tysiące niszczejących budynków oraz opuszczonych działek, które zamiast służyć mieszkańcom, stanowią pomnik biurokratycznej nieudolności.

Najnowsze dane Departamentu Mieszkalnictwa ujawniają porażającą skalę decyzyjnego paraliżu, bo państwo oraz samorządy lokalne okazały się całkowicie bezradne wobec właścicieli nieruchomości, którzy z rozmysłem uchylają się od ich zagospodarowania, a system egzekwowania prawa i kar finansowych funkcjonuje głównie na papierze.

Trudno o bardziej jaskrawy dowód na słabość instytucjonalną, niż bilans działań związanych z przejmowaniem niszczejących terenów. W ciągu całego ubiegłego roku samorządy zdołały nabyć na mocy dobrowolnych porozumień zaledwie sześć z tysięcy nieruchomości w skali całego kraju. Choć rady miast i powiatów dysponują ustawowym orężem w postaci procedury przymusowego wykupu, instrument ten pozostaje praktycznie nieużywany. Na tysiące niszczejących obiektów, uprawnienia te zastosowano zaledwie 88 razy. Skrajnym przykładem tego zastoju jest Dublin, gdzie zarejestrowano ponad 700 opuszczonych działek, a władze miejskie nie doprowadziły do ani jednego porozumienia z właścicielami gruntów, posiłkując się przymusowym wykupem zaledwie dwukrotnie na przestrzeni całego roku.

Równie iluzoryczny okazuje się system sankcji finansowych. Właściciele popadających w ruinę obiektów bezkarnie ignorują nakładane na nich opłaty, doskonale wiedząc, że ryzyko skutecznej egzekucji jest znikome. Do końca ubiegłego roku zaległości z tytułu kar za zaniedbanie nieruchomości osiągnęły astronomiczna kwotę 35 milionów euro. Samorządy zdołały odzyskać zaledwie drobny ułamek należności – z 12,6 miliona euro nałożonych w samym tylko 2025 roku, do kas miejskich wpłynęło niecałe 1,07 miliona euro. Jeśli uwzględnić zaległości z lat ubiegłych, łączna wyegzekwowana kwota wyniosła skromne 2,9 miliona euro, co stanowi zaledwie 8,2 procent całego długu.

Problem ten dotyka bez wyjątku największe ośrodki w kraju, ale też miasta znacznie mniejsze, które także borykają się z problemem pustostanów.

Rada Miasta Dublina wykazując należności na poziomie 2,8 miliona euro za sam 2025 rok, odebrała od dłużników zaledwie 458 tysięcy euro, pozostawiając nieściągnięte ponad 9 milionów euro skumulowanego długu. W Cork nieuregulowane opłaty przekraczają 6 milionów euro, w Limerick sięgają 3,8 miliona euro, a w Waterford brakuje 420 tysięcy euro. Absurd sięga poziomu, w którym władze miasta i hrabstwa Galway, mimo wpisania do rejestru ponad 150 opuszczonych obiektów, nie zdołały wyegzekwować ani jednego euro. Z danych wynika, że prawie połowa irlandzkich samorządów poniosła całkowitą klęskę na polu ściągania podatku od zaniedbanych i niezamieszkałych nieruchomości. W efekcie liczba niszczejących obiektów nieustannie rośnie.

Na początku ubiegłego roku w oficjalnych rejestrach znajdowało się 2140 pozycji. Mimo wykreślenia 389 lokalizacji, najczęściej na skutek prostej weryfikacji formalnej, a nie realnej odbudowy. Przyrost kolejnych 864 obiektów sprawił, że bilans zamknął się liczbą 2611 opuszczonych nieruchomości, co oznacza, pomimo ustawowego obowiązku likwidacji takich miejsc, wzrost.

Chlubnym wyjątkiem na tym tle okazało się Limerick, gdzie dzięki podjęciu zdecydowanych działań i wydaniu ponad 237 żądań wobec właścicieli, rozwiązano sprawy w 150 miejscach, doprowadzając do realnego spadku liczby zdewastowanych terenów. To jednak wyjątek potwierdzający regułę ogólnokrajowej biernej obserwacji postępującej degradacji.

Rządowa odpowiedź na tę zapaść budzi kolejne wątpliwości. Co prawda w październiku zapowiedziano odebranie samorządom prawa do poboru opłat za pustostany i przekazanie egzekucji w ręce Revenue, jednak dotychczasowe zaległości w wysokości kilkudziesięciu milionów euro wciąż pozostają na barkach nieudolnych władz lokalnych.

Co więcej, wprowadzany właśnie podatek od zdegradowanych nieruchomości w wysokości 7 procent wartości rynkowej, zawiera zaskakującą ulgę i właściciele nowo zarejestrowanych obiektów nie będą musieli go płacić aż do czerwca 2028 roku. Oznacza to kolejne lata bezczynności i przyzwolenia na spekulację gruntami.

W perspektywie tak głębokiego paraliżu wykonawczego, programy wsparcia, takie jak dotacja Croí Cónaithe wyznaczająca do 70 tysięcy euro na remont pustostanu, pozostają jedynie półśrodkiem. Nie da się bowiem rozwiązać kryzysu mieszkaniowego za pomocą samych subsydiów, gdy państwo boi się lub nie potrafi wyegzekwować od właścicieli terenu ich podstawowych obowiązków. Bierna postawa władz samorządowych, w połączeniu z rozciągniętymi w czasie reformami podatkowymi, tworzy idealne warunki do trwania stanów patologicznych. Dopóki porzucone domy i straszące w miastach działki będą traktowane przez urzędników jako papierkowa niedogodność, a nie palący problem społeczny, dopóty walka z kryzysem mieszkaniowym w Irlandii pozostanie jedynie deklaracją bez pokrycia.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Jonathan Borba on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version