Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Bezpieczeństwo czy powolne przyzwyczajanie do permanentnego nadzoru?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Polityka lubi proste odpowiedzi na trudne pytania i gdy przestępczość rośnie, więc instalujemy kamery, brakuje poczucia bezpieczeństwa, więc zwiększamy monitoring. Brzmi logicznie, niemal elegancko w swojej prostocie. Tyle że rzeczywistość rzadko bywa tak posłuszna.

Najnowsza propozycja ze strony Fine Gael pokazuje, jak łatwo przekroczyć cienką linię między ochroną a kontrolą. Poseł James Geoghegan chce rozszerzyć stosowanie monitoringu CCTV w częściach Dublina uznanych za obszary o „wysokim poziomie przestępczości”. W teorii chodzi o wsparcie policji, o szybszy dostęp do kamer, o „usunięcie biurokracji”. W praktyce chyba jednak o coś więcej, bo o zmianę filozofii, o przesunięcie granicy tego, co uznajemy za normalne w przestrzeni publicznej. Geoghegan argumentuje, że Dublin pozostaje w tyle za innymi miastami. Jedna kamera na 6000 osób kontra jedna na 73 w niektórych częściach Londynu. To porównanie działa na wyobraźnię, ale jest też niebezpiecznie uproszczone. Londyn nie jest wzorem neutralnym, bo to miasto, które od lat testuje granice nadzoru.

W całej aglomeracji dublińskiej działa obecnie 209 kamer obsługiwanych przez An Gharda Síochána. Od kwietnia 2025 roku liczba ta się nie zwiększyła. To fakt, ale z faktu nie wynika automatycznie wniosek, że rozwiązaniem jest po prostu więcej kamer. To myślenie życzeniowe, nie analiza, bo kamera nie zapobiega przestępstwu, ona je tylko rejestruje. To różnica, której nie da się zagadać żadnym wystąpieniem przed Leinster House.

Co więcej, propozycja zakłada ograniczenie procedur. Mniej biurokracji, szybsze decyzje, łatwiejsza instalacja. W języku polityki brzmi to jak usprawnienie, a w języku obywatela jak mniej kontroli nad tym, gdzie i dlaczego jesteśmy obserwowani. Tutaj wchodzi jednak głos rozsądku i Irish Council for Civil Liberties ostrzega, że monitoring może mieć uzasadnione cele, ale bez proporcjonalności staje się ingerencją w prywatność. To nie jest abstrakcyjny problem. To codzienność, gdy idziesz do sklepu, spotykasz znajomych, bierzesz udział w proteście. Czy każda z tych czynności ma być rejestrowana, archiwizowana, potencjalnie analizowana?

Nie chodzi o to, by negować potrzebę bezpieczeństwa. Nikt rozsądny nie chce żyć w mieście, gdzie wandalizm i przemoc są normą, ale równie nierozsądne jest przekonanie, że więcej technologii automatycznie rozwiązuje problem. ICCL mówi, iż zwiększony nadzór nie jest kompletnym rozwiązaniem. Może wręcz pogłębić nieufność między społecznościami a policją.

Geoghegan podkreśla jednak, że nie popiera rozpoznawania twarzy. To ważne zastrzeżenie, ale nie rozwiązuje problemu, bo kwestia nie dotyczy tylko tego, jak zaawansowana jest technologia, a dotyczy samej idei ciągłej obserwacji. Nawet bez rozpoznawania twarzy system zbiera dane, tworzy wzorce, buduje obraz zachowań. Krok po kroku, spokojnie, bez hałasu.

Minister sprawiedliwości Jim O’Callaghan stoi teraz przed decyzją, która wykracza poza jedną ustawę. Czy państwo ma reagować na przestępczość poprzez inwestycję w ludzi, w relacje społeczne, w obecność policji na ulicach, czy poprzez inwestycję w kamery?

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by Michał Jakubowski on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version