Będziemy pluć nie wtykać?

Health Information and Quality Authority testuje nową metodę badania podejrzanych o zakażenie koronawirusem, a zamiast badania „patyczkowego”, będziemy pluć.

Chodzi o to, by zwiększyć dystans pomiędzy specjalistą wysokiej klasy, który przeszkolony został na wszelkie sposoby w pobieraniu wymazów, ale ów, musi się do nas zbliżyć, co wystawia go na ryzyko. To jednak można ograniczyć, gdyby zastosować inną metodę, co zwiększy odległość potencjalnego nosiciela od „pobieracza”.

Wymyślono, że można pluć, nie zaś wtykać patyki do gardła i nosa, więc zwiększyć bezpieczeństwo osób, które zabiegi wykonują.

Obecnie sprawdzana jest nowa metoda kontroli osób, które zgłaszają się na testy w kierunku koronawirusa, a te, możliwe, że będziemy wykonywać samodzielnie, jak twierdzi Health Information and Quality Authority. HIQA i osoby przeprowadzające testy, prowadzą teraz szeroką akcję sprawdzania, jak wiarygodne są testy prowadzone przez samych kontrolowanych.

Jak powiedział doktor, konsultant ds. chorób zakaźnych Jack Lambert, należy się upewnić, czy taki test będzie dawał odpowiednie wyniki i czy nie będzie zafałszowany.

Dr Jack Lambert:

– Dopóki nosisz rękawiczki i maskę, tak naprawdę nie narażasz pracownika służby zdrowia na ryzyko. Więc gdybyśmy mogli przeprowadzić prosty test, który polega po prostu na pluciu do kubka i ktoś mógłby to zrobić bez pracownika służby zdrowia w pobliżu, który ma taką samą czułość, byłoby to praktyczne rozwiązanie, można by wykonać więcej testów. Jednak myślę, że musiałbyś przeprowadzić walidację, aby upewnić się, że ma taką samą czułość. Musiałbyś również spojrzeć, aby zobaczyć inne kraje, zlecić to innym krajom i czy jest to praktyczne, czy jest to wykonalne podejście i czy ma taką samą wrażliwość. To dobry pomysł, ale nie jestem pewien, czy będzie to przełomowe nowe odkrycie i nowy sposób testowania w Irlandii.

*

Niestety dr Lambert nie do końca wyjaśnił, czy kubek będzie trzymał specjalista i w jakiej będzie odległości, by zachować odpowiedni dystans, a i co się stanie, jak nie trafimy do spluwaczki. Uznać można, co powtarza nam rząd i służby medyczne, że 2 metry, to dystans bezpieczny. Tym samym, trzeba chyba poćwiczyć plucie przed badaniem, by na taką odległość napluć, a przy okazji, trafić do kubeczka, nie zaś na specjalistę. Myślę jednak, że specjaliści, byliby zapluci od stóp do głów, gdyby nawet badaniu poddawał się mistrz świata w pluciu do celu i na odległość.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij...
Shamek w Dublinie: T
Pierwsi aresztowani
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish