Problemy z tak zwanymi autobusami widmo stają się jednym z najbardziej frustrujących wyzwań irlandzkiego transportu publicznego. Pasażerowie w różnych częściach kraju coraz częściej skarżą się na sytuacje, w których kurs pojawia się na tablicach informacyjnych i w aplikacjach, lecz autobus ostatecznie nigdy nie przyjeżdża. Efektem są spóźnienia do pracy, utrudnione dojazdy do szkół i uczelni oraz rosnąca utrata zaufania do komunikacji publicznej.
Na problem zwrócił uwagę poseł Fine Gael Barry Ward, który zaapelował o wprowadzenie praktycznego rozwiązania mającego ograniczyć liczbę odwoływanych kursów. Jego zdaniem na największych zajezdniach i węzłach komunikacyjnych powinni być dostępni rezerwowi kierowcy, gotowi do natychmiastowego przejęcia kursu w przypadku nieobecności pracownika. Ward podkreśla, że transport publiczny potrafi funkcjonować bardzo dobrze, jednak jego skuteczność zależy przede wszystkim od niezawodności. Kiedy pasażer nie ma pewności, czy autobus rzeczywiście pojawi się na przystanku, trudno oczekiwać, że zrezygnuje z samochodu na rzecz komunikacji zbiorowej.
Poseł wskazał, że szczególnie dużo skarg napływa od mieszkańców Dún Laoghaire, Bray, Shankill, ale też innych miast, gdzie dostępna jest komunikacja autobusowa. Natomiast w aglomeracji dublińskiej problem dotyka między innymi pasażerów korzystających z trasy E1, gdzie zdarzają się przypadki znikających autobusów widoczne są nawet w godzinach największego ruchu. W takich sytuacjach konsekwencje odczuwają nie tylko osoby czekające na konkretny kurs. Kolejny autobus często przyjeżdża już przepełniony, a opóźnienia rozchodzą się na całą sieć połączeń.
Choć najwięcej uwagi poświęcono sytuacji w południowym Dublinie i północnym Wicklow, problem „autobusów widmo” nie jest zjawiskiem lokalnym. Skargi pasażerów pojawiają się regularnie w całym kraju i dotyczą zarówno usług Dublin Bus, jak i połączeń obsługiwanych przez Bus Éireann. W wielu miejscach mieszkańcy wskazują, że rozkłady jazdy stają się coraz mniej przewidywalne, a informacje wyświetlane w czasie rzeczywistym nie zawsze odzwierciedlają prawdziwą sytuację na trasie.
Propozycja Barry’ego Warda zakłada stworzenie systemu dyżurów kierowców w największych punktach rozpoczynania tras autobusowych. W praktyce oznaczałoby to utrzymywanie dodatkowego pracownika w gotowości podczas godzin szczytu. Jeśli wyznaczony kierowca nie mógłby rozpocząć pracy z powodu choroby, nagłej sytuacji rodzinnej lub innych nieprzewidzianych okoliczności, kurs zostałby przejęty przez osobę rezerwową.
Zdaniem posła szczególnie uzasadnione byłoby wprowadzenie takiego rozwiązania w kluczowych węzłach transportowych, skąd rozpoczyna się wiele połączeń autobusowych. Pozwoliłoby to ograniczyć liczbę odwołanych kursów i zapobiegać efektowi domina, który często wpływa na funkcjonowanie całej sieci. Ward przyznaje jednocześnie, że realizacja takiego planu nie będzie łatwa. Branża transportowa od lat zmaga się z wyzwaniami kadrowymi, a znalezienie dodatkowych kierowców wymagałoby zwiększenia nakładów finansowych i dalszych działań rekrutacyjnych. Mimo to uważa, że poprawa niezawodności komunikacji publicznej powinna stać się jednym z priorytetów.
Coraz szersza debata wokół „autobusów widmo” pokazuje, że dla pasażerów kluczowa jest nie tylko liczba połączeń, ale przede wszystkim pewność, że zapowiedziany autobus rzeczywiście pojawi się na przystanku. Bez odbudowy tej podstawowej wiarygodności trudno będzie przekonać więcej osób do korzystania z transportu publicznego i realizować ambitne cele związane z ograniczaniem ruchu samochodowego.
Bogdan Feręc
Źr. News Talk
Fot. CC AntiRevisionismEnjoyer

