Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Atlantyk pod presją. Europa zamyka „kokainową autostradę” prowadzącą także do Irlandii

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Atlantyk od lat był dla karteli tym, czym dla dawnych imperiów były szlaki przyprawowe, więc arterią pieniędzy, wpływów i bezkarności. Tyle że dziś zamiast jedwabiu i herbaty płyną nim tony kokainy, a jednym z końcowych przystanków tej morskiej trasy pozostaje Irlandia.

Międzynarodowa operacja koordynowana przez Europol pokazała jednak, że państwa Zachodu zaczynają rozumieć skalę problemu, że era spokojnego dryfowania narkotykowych flot przez Atlantyk może się właśnie kończyć. W ciągu dwóch tygodni działań służby z Europy i obu Ameryk przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję wymierzoną w największy morski szlak kokainowy świata. Efekt? Przejęcie 11 ton kokainy wartej około 770 milionów euro oraz 8,5 tony haszyszu o wartości ponad 25 milionów euro. To nie była zwykła policyjna obława, a demonstracja siły.

Operacją kierowała Guardia Civil przy wsparciu służb z Portugalii, Włoch, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Europejskie jednostki morskie patrolowały wody między Wyspami Kanaryjskimi a Azorami, czyli obszar, który śledczy coraz częściej nazywają wprost „kokainową autostradą”, bo właśnie tam kartele znalazły nowy sposób na Europę. Dawny model był prosty i kontenery przypływały do Rotterdamu czy Antwerpii, a później narkotyki rozlewały się po kontynencie niczym czarny rynek globalizacji. Problem w tym, że służby nauczyły się kontrolować duże porty, natomiast kartele odpowiedziały jak korporacje, innowacjami.

Dziś coraz częściej wykorzystują statki-bazy operujące na pełnym oceanie. Tam dochodzi do przeładunków na mniejsze jednostki, które kierują się do niewielkich portów Hiszpanii, Portugalii oraz Irlandii. Ciszej, dyskretniej, trudniej do wykrycia, a towar dzielony jest na mniejsze partie i rozprowadzany po całej Europie. Z Republiki Irlandii trafia najczęściej do Irlandii Północnej, by następnie trafić do brytyjskich narkomanów.

Źródła związane ze śledztwem podkreślają jasno, iż Irlandia nie posiada własnego, odrębnego szlaku przemytu, jednak jest częścią europejskiego systemu dystrybucji, zasilanego przez południowe porty Atlantyku. To ważne, bo przez lata irlandzka debata publiczna próbowała traktować problem narkotyków jak zjawisko lokalne, a chodziło o gangi, porachunki i dilerów. Tymczasem prawda jest trochę inna, bo Irlandia stała się elementem globalnej logistyki karteli z Kolumbii, Peru i Boliwii.

W centrum zainteresowania śledczych pozostają również struktury powiązane z gangiem kierowanym przez Daniela Kinahana. Według wcześniejszych ostrzeżeń Europolu, organizacje przestępcze związane z irlandzkim bossem miały odegrać istotną rolę w rozwijaniu nowego modelu przemytu drogą morską. Symbolem tej zmiany stał się statek MV Matthew, przejęty u wybrzeży Cork we wrześniu 2023 roku po spektakularnej operacji irlandzkiego Army Ranger Wing. Tamta akcja była sygnałem alarmowym, natomiast obecna operacja wygląda już jak początek szerszej wojny o kontrolę nad Atlantykiem.

Jeszcze kilka lat temu europejskie służby działały głównie reaktywnie, więc przejmowały transporty, aresztowały kurierów, łatały dziury. Teraz coraz wyraźniej widać próbę strategicznego uderzenia w całe szlaki logistyczne, w miejsca przeładunków, w finansowanie i w system komunikacji karteli. Jean-Philippe Lecouffe z Europolu ujął to bez dyplomatycznych ozdobników i stwierdził, że nawet Atlantyk nie jest dziś wystarczająco duży, by ukryć zorganizowaną przestępczość.

Dlatego wojna o Atlantyk dopiero się zaczyna, a Irlandia, choć geograficznie na końcu Europy, znajduje się dziś znacznie bliżej centrum tego konfliktu, niż wielu chciałoby przyznać.

Bogdan Feręc

Źr. Cork Beo

Photo by Ty Fiero on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version