Obietnice rządu dotyczące rozwiązania kryzysu mieszkaniowego przypominają od lat tę samą, zdartą płytę, choć pełną szumnych zapowiedzi, wielomiliardowych kwot rzucanych w próżnię i celów, które z każdym rokiem oddalają się od rzeczywistości.
Najnowsze dane płynące z raportu KPMG dla Home Building Finance Ireland (HBFI) obnażają bolesną prawdę, że system budownictwa w Irlandii jest nie tylko niewydolny, ale wręcz strukturalnie sparaliżowany. Podczas gdy koalicja Fianna Fáil i Fine Gael z dumą ogłasza kolejne „rekordowe” fundusze, fundamenty ich strategii kruszą się pod ciężarem faktów. Zaledwie jeden procent deweloperów w kraju jest w stanie dostarczyć więcej niż 300 domów rocznie. Reszta to armia małych i mikro przedsiębiorstw, które, choć ambitne, duszone są przez biurokrację, koszty i brak realnego wsparcia, oddając do użytku mniej niż 50 jednostek rocznie.
To nie jest jedynie problem statystyczny, bo to bardziej przypomina cywilizacyjną klęskę przywództwa. Rządowy optymizm karmiący się wzrostem liczby oddanych mieszkań do poziomu 36 000 w 2025 roku, jest w istocie maskowaniem porażki. Nawet ten wynik pozostaje o blisko 5000 domów poniżej pierwotnych, i tak już zbyt skromnych, założeń rządu.
Co gorsza, najnowsze dane wskazują na dramatyczne zjawisko i mimo wydawania pozwoleń na dziesiątki tysięcy jednostek, zaledwie 30 procent z nich trafia do etapu budowy. Pozostałe 70 procent tonie w bagnie planistycznych procedur, odwołań sądowych i braku opłacalności, co sprawia, że „papierowe domy” nigdy nie staną się dachem nad głową dla pracujących rodzin.
Polityka rządu, zamiast jednak mobilizować sektor do masowej produkcji, skupiła się na łagodzeniu przepisów projektowych, co jest jedynie zmianą kosmetyczną w obliczu systemowego zawału. Mali deweloperzy, którzy stanowią dziewięć dziesiątych rynku, działają w izolacji, ograniczeni do wąskich nisz geograficznych, bez szans na skalowanie działalności, które mogłoby realnie obniżyć koszty.
Rząd tymczasem zdaje się faworyzować wielkie fundusze inwestycyjne i deweloperów-gigantów, którzy zamiast budować dla ludzi, budują dla zysku, często wstrzymując inwestycje, by sztucznie podtrzymywać wysokie ceny. To jawne opowiedzenie się po stronie kapitału, podczas gdy tysiące ludzi żyje w przeludnionych mieszkaniach lub patrzy, jak ich marzenie o własnym kącie staje się nieosiągalnym luksusem.
Kryzys ten pogłębia fakt, że rządowe cele na rok 2026 i kolejne lata są ustalane w oderwaniu od realnych potrzeb demograficznych. Sektor budownictwa socjalnego również kuleje i w 2025 roku po raz kolejny nie udało się osiągnąć celu 10 000 nowych lokali komunalnych, kończąc rok z wynikiem o blisko tysiąc mniejszym.
Dla ministra mieszkalnictwa to tylko kolejna rubryka w raporcie, ale dla 113 000 osób oczekujących na wsparcie to kolejny rok życia w niepewności. Bez radykalnej zmiany kursu, bez bezpośredniego zaangażowania państwa w budowę na skalę masową i bez rzeczywistego wsparcia dla średnich firm budowlanych, Irlandia pozostanie krajem, w którym łatwiej jest postawić biurowiec dla korporacji niż dom dla pielęgniarki, nauczyciela czy nawet pracownika tej samej budowy. To nie jest kryzys zasobów, bo wydaje się on kryzysem woli politycznej i odwagi, by przestać służyć deweloperom, a zacząć służyć obywatelom.
Nota statystyczna: Według danych CSO za rok 2025, mimo wzrostu ogólnej liczby oddanych mieszkań, sektor mieszkań socjalnych oraz tempo rozpoczynania nowych inwestycji (commencements) nadal drastycznie odbiegają od zapotrzebowania niezbędnego do ustabilizowania rynku nieruchomości.
Bogdan Feręc
Źr. Independent/CSO
Photo by Troy Mortier on Unsplash

