Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Amerykański sen w Dublinie. Czy stolica Irlandii może wyrosnąć na nowe centrum sportów zimowych?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Irlandia i sporty zimowe to zestawienie, które w pierwszej chwili wywołuje raczej uśmiech pobłażania niż wizję wielkich sukcesów. Kraj kojarzony z wiecznie zielonymi pastwiskami, deszczem i potęgą w rugby czy sportóe gaelickich nigdy nie miał naturalnych warunków do wychowywania mistrzów białego szaleństwa. Wszystko może się jednak zmienić za sprawą spektakularnego projektu, który ma szansę wprowadzić Dublin na mapę najważniejszych halowych obiektów kontynentu.

W kuluarach i gabinetach urzędników trwają właśnie zaawansowane prace nad planami budowy nowoczesnego stadionu sportów zimowych. Inwestycja ta ma przynieść stolicy atmosferę rodem z nowojorskiego Madison Square Garden i otworzyć zupełnie nowy rozdział w historii krajowej infrastruktury.

Choć Dublin posiada już obiekty o statusie legendarnym, takie jak monumentalny Croke Park czy nowoczesna Aviva Stadium, w miejskiej tkance od lat zieją potężne puste plamy. Żaden z istniejących kolosów nie jest przystosowany do tego, by ugościć dyscypliny halowe wymagające tafli lodu. Sytuację zmienić ma diametralnie projekt o szacowanej wartości 250 milionów euro, pilotowany przez konsorcjum Prime Arena. Nowy stadion nie będzie jednak wyłącznie zamkniętą enklawą dla wąskiego grona sportowców. Jego wielofunkcyjna architektura pozwoli na błyskawiczne transformacje. Kluczowym argumentem biznesowym inwestorów jest fakt, że nowoczesne technologie pozwalają na skuteczne pokrycie i zamaskowanie lodowej tafli w zaledwie 45 minut. Dzięki temu obiekt w mgnieniu oka zmieni się w przestrzeń targową, halę wystawienniczą, luksusową salę na uroczyste kolacje lub arenę wielkich koncertów muzycznych.

Taki koncept z miejsca zjednał sobie potężnych sprzymierzeńców. Inicjatywę oficjalnie poparli radni gminy Dún Laoghaire oraz Irlandzka Federacja Olimpijska, dla której brak stałej, profesjonalnej bazy dla sportowców zimowych był od lat ogromnym problemem strukturalnym. O szczegółach i skali tego przedsięwzięcia mówił na antenie stacji News Talk dyrektor generalny Prime Arena Dermot Rigley. Biznesmen nie krył ambitnych założeń i podkreślał, że inwestycja ma wymiar wykraczający daleko poza samą rozrywkę:

Dublin jest prawdopodobnie ostatnią stolicą w Europie, w której nie ma tego typu obiektu. Lód jest ważną częścią sportów zimowych, ale ma o wiele większe znaczenie. Stadion ma możliwość organizowania konferencji i wystaw; jest w stanie organizować uroczyste kolacje i koncerty. Nowy stadion będzie motorem napędowym gospodarki kraju”.

Przeciwnicy projektu i sceptycy natychmiast zaczęli zadawać fundamentalne pytanie: po co Dublinowi kolejny tak wielki stadion? Odpowiedź Rigleya obnaża jednak realia irlandzkiego przemysłu rozrywkowego i eventowego. Wszystkie obecne areny są po prostu permanentnie „pełne”, a popyt na duże wydarzenia drastycznie przewyższa możliwości logistyczne stolicy. „W tej chwili do Irlandii można sprowadzić o wiele więcej interesów niż kraj jest w stanie zaoferować” – argumentował szef Prime Arena.

Jeśli cała urzędnicza machina pójdzie w ruch zgodnie z planem i inwestorzy otrzymają upragnione pozwolenie na budowę, nowy dom irlandzkich sportów zimowych powstanie w Cherrywood, w południowej części hrabstwa Dublin. Wybór tej lokalizacji nie jest dziełem przypadku. Cherrywood to jeden z najlepiej przemyślanych obszarów aglomeracji, gdzie infrastruktura transportowa została przygotowana niemalże z wyprzedzeniem pod przyszły, masowy rozwój tkanki miejskiej. Sieć tramwajowa Luas jest tam już w pełni zintegrowana – z terenu planowanego stadionu do jednego przystanku będzie można dojść w minutę, a do drugiego w zaledwie dwie lub trzy minuty. Dodatkowym atutem jest bezpośrednie sąsiedztwo kluczowych arterii drogowych, takich jak trasy N50 i N11.

Pomimo potężnego entuzjazmu ze strony biznesu i federacji sportowych, droga do wbicia pierwszej łopaty wciąż stoi pod znakiem zapytania ze względu na procedury weryfikacyjne. Agencje państwowe podchodzą do tak ogromnego generatora ruchu z dużą dozą ostrożności. Sam Dermot Rigley otwarcie przyznał, że instytucje państwowe mają „zrozumiałe i uzasadnione wątpliwości” dotyczące tego, jak pojawienie się stadionu wpłynie na i tak już mocno nadwyrężoną drogową przepustowość oraz problem korków w tej okolicy. Aby rozwiać te obawy, od kilku miesięcy prowadzone są rygorystyczne badania.

Szczegółowe modelowanie trwa prawdopodobnie od czterech, pięciu miesięcy. Wkrótce to się zakończy, a następnie podejmiemy współpracę z lokalnymi władzami, w tym przypadku radą Dún Laoghaire, i przedstawimy to Transport Infrastructure Ireland” – wyjaśnił Rigley.

*

Czy Dublin rzeczywiście stanie się nową stolicą zimowych emocji w Zachodniej Europie? Szanse są duże, o ile analizy ruchu drogowego nie zablokują śmiałej wizji inżynierów. Jedno jest pewne – jeśli projekt dostanie zielone światło, Irlandia zyska unikalną platformę, która nie tylko da dach nad głową przyszłym olimpijczykom, ale też przyciągnie do kraju globalne formaty rozrywkowe, na które w Dublinie brakowało dotąd miejsca.

A mnie jak zwykle zastanawia urzędnicze myślenie. Zwyczajowo w Irlandii mówi się, że infrastruktura drogowa może tego nie wytrzymać, zamiast stwierdzić, dobrze, to wybudujemy nowe ulice, aby każdy chętny mógł dojechać do tego kompleksu. Irlandia rzeczywiście powinna zmienić myślenie, więc tam, gdzie infrastruktura drogowa jest dziś problemem, powinny pojawić się możliwości jej rozwoju. W innym przypadku wciąż będziemy mieli odmowy tworzenia nowych obiektów, a tylko dlatego, że nie ma jakieś drogi lub urzędnicy obawiają się przepełnionych tramwajów lub zwiększenia zatorów drogowych. Trzeba budować – nie marudzić.

Bogdan Feręc

Źr. News Talk

Photo by Joao Viegas on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version