Alana Kelly pomysły na pracę gabinetu

Szef Partii Pracy nie daje niestety o sobie zapomnieć i co jakiś czas porusza nas wiadomościami, które albo są spóźnione, ale wybiegają za daleko w przyszłość.

Tym razem lider laburzystów daje gabinetowi radę, iż powinien zebrać się dzisiaj i postanowić, kiedy ponownie „zamknąć kraj”. Wcześniej rząd poinformował, że zbierze dostatecznie dużo informacji, przeprowadzi konsultacje z medykami oraz specjalistami z zakresu epidemiologii i na tej podstawie, we wtorek, na posiedzeniu Rady Ministrów podejmie decyzję o ewentualnym podniesieniu poziomu ograniczeń lub wprowadzeniu dodatkowych.

To jednak nie wystarcza posłowi Kelly, który chce, by posiedzenie miało miejsce jeszcze dzisiaj, po to, żeby przygotować się do zmian, jakie zamierza i powinien wg Alana Kelly wprowadzić rząd.

Jak dodał lider Labour Party, da to czas firmom, aby przygotowały siebie i swoich pracowników oraz spokojnie „zaplanowali działania w okresie świątecznym”. Rząd, nie powinien czekać do ostatniej chwili, aby poinformować o nowych restrykcjach, dodał Kelly.

Alan Kelly:

– Myślę, że rząd naprawdę źle ocenił termin. Muszą powiedzieć to ludziom teraz… – muszą odbyć posiedzenie gabinetu. Po prostu daj ludziom pewność, a my to zaplanujemy i sobie z tym poradzimy. Po prostu podejmuj decyzje i mów ludziom, na miłość boską. To niesprawiedliwe. To nie tylko pięć dni – to pięć dni w okolicach Bożego Narodzenia. To wyjątkowy czas i ludzie muszą planować.

*

Pan szef, zapomniał chyba że, o ile obostrzenia wejdą, to nie będą one blokadą kraju, nie będą też na tyle rygorystyczne, że zamkną nas ponownie w domach, a i nie staną się faktem dokonanym przed Bożym Narodzeniem. Kolejną kwestią jest ta, iż pojawią się we wtorek, czyli na dwa dni przed świętami, a same dodatkowe ograniczenia, wejdą w życie 28 lub 30 grudnia, co oznacza, że wydane będą ok. tydzień wcześniej. Wydaje się to więc optymalnym terminem, a biorąc pod uwagę słowa premiera Martina, jego rząd, musi mieć absolutną pewność, że są niezbędne. Posiedzenie gabinetu, którego Alan Kelly żąda dzisiaj, byłoby przedwczesne, a i decyzja mogłaby stać się błędną i to w obie strony.

Ja nawet rozumiem lidera Partii Pracy, który za chwilę może utracić ster władzy w partii, gdyż jego obietnice o wyższej popularności ugrupowania, za jego rządów, obecnie są jeszcze mrzonkami. Dlatego próbuje zaistnieć na scenie politycznej każdym możliwym sposobem, ale tak po ludzku powiem, w moim odczuciu, nie idzie chłopu. Gdyby Partia Pracy chciała mieć jakieś znaczenie, chciała trafić do parlamentu w następnej kadencji, a co daj Boże, być tak popularną, jak siostra z Wielkiej Brytanii, powinna szybko wymienić lidera, na prawdziwego lidera, bo obecny, zajmuje tylko miejsce i ciągnie ugrupowanie w przepaść.

Bogdan Feręc

Źr. gł.: NewsTalk

Polska-IE: Udostępnij
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian