Sztuczna inteligencja coraz szybciej przejmuje zadania wykonywane dotąd przez ludzi. Zmiana szczególnie mocno dotyka branży technologicznej. Dr Piotr Tempczyk przyznaje, że sam przez rozwój narzędzi AI mniej programuje. Jego zdaniem największym problemem może być jednak nie tylko liczba traconych miejsc pracy, lecz także to, że przyszłym pracownikom coraz trudniej będzie zdobywać doświadczenie.
W tym artykule:
- AI zmienia rynek pracy
- Programista nie pisze już kodu?
- Skąd wezmą się przyszli seniorzy?
- AI zastąpi juniorów?
- Nie każdy zostanie dyrektorem
- Co ludzie zrobią bez pracy?
- AI nie tylko zabierze pracę
AI nie musi nas zabić. Naukowiec wskazuje zagrożenia, które już są realne
Sztuczna inteligencja wymknie się spod kontroli i doprowadzi do zagłady ludzkości? Taki scenariusz brzmi jak film science fiction. Dr Piotr Tempczyk, badacz…
Prowadzący:
AI zmienia rynek pracy
Czy sztuczna inteligencja zabierze ludziom pracę? To jedno z najczęściej zadawanych pytań dotyczących rozwoju AI.
Dr Piotr Tempczyk zwraca uwagę, że odpowiedź nie musi oznaczać nagłego zniknięcia całych zawodów. Zmiana może następować stopniowo – poprzez przejmowanie kolejnych zadań.
Dobrym przykładem jest programowanie.
– Jestem przekonany, że moje umiejętności programistyczne spadły w ciągu ostatniego roku, bo po prostu ja już praktycznie nie programuję – przyznaje badacz.
Nie oznacza to jednak, że przestał tworzyć oprogramowanie. Coraz częściej wykorzystuje do tego agentów AI.
Programista nie pisze już kodu?
Jeszcze niedawno typowy zespół programistyczny mógł składać się z doświadczonego seniora i kilku młodszych programistów. Juniorzy wykonywali część zadań, uczyli się, zdobywali doświadczenie i stopniowo przejmowali coraz większą odpowiedzialność.
Rozwój AI może ten model mocno zmienić.
– Normalnie było tak, że w zespole na ogół był taki jeden senior programista i dwóch, trzech juniorów, którzy po prostu go wspierali. Dziś to mogą robić agenci – mówi Tempczyk.
To jedna z najważniejszych zmian na rynku pracy. Jeżeli AI może wykonywać część zadań, które wcześniej powierzano początkującym pracownikom, firmy mogą potrzebować mniej juniorów.
Problem pojawia się chwilę później.
08.07.2026
47 min
#85 Bunt maszyn. Argumenty chrześcijaństwa w debacie o przyszłości AI
Jakie wrażenia z lektury encykliki Magnifica Humanites Ojca Świętego Leona XIV o trosce o osobę ludzką w dobie sztucznej inteligencji (SI) wynosi jej badacz,…
Prowadzący:
Skąd wezmą się przyszli seniorzy?
Doświadczenie zawodowe nie pojawia się samo. Senior, który dziś nadzoruje pracę AI, kiedyś również był juniorem.
Jeżeli początkujący pracownicy dostaną mniej okazji do samodzielnego wykonywania prostych zadań, mogą mieć problem ze zdobyciem doświadczenia potrzebnego do awansu.
Tępczyk zwraca uwagę właśnie na tę lukę kompetencyjną.
– Trzeba naprawdę mieć doświadczenie w tym, żeby po prostu móc przeczytać ten kod, zrozumieć go i ewentualnie skrytykować i zmienić go – podkreśla.
To oznacza, że paradoksalnie im lepsza stanie się AI, tym bardziej wartościowi mogą być doświadczeni specjaliści. Jednocześnie może być mniej miejsc, w których młodzi ludzie będą mogli zdobyć doświadczenie.
AI zastąpi juniorów?
To może prowadzić do poważnego problemu na rynku pracy.
Firmie może bardziej opłacać się zatrudnić jednego doświadczonego programistę i dać mu dostęp do zaawansowanych narzędzi AI niż utrzymywać większy zespół wykonujący część tych samych zadań ręcznie.
Podobny mechanizm może dotyczyć innych zawodów.
Tępczyk jako przykład wskazuje pracę urzędniczą i zadania związane z przetwarzaniem dokumentów.
– Taka praca jest trochę powtarzalna. Myślę, że na przykład urzędy to jest dość dobry przykład, gdzie tę pracę można bardzo dużo automatyzować – ocenia.
AI może więc stopniowo wchodzić do kolejnych obszarów gospodarki: od programowania i obsługi dokumentów po analizę danych, administrację czy pracę biurową.
Nie każdy zostanie dyrektorem
W debacie o automatyzacji często pojawia się argument, że osoby tracące pracę po prostu powinny nauczyć się nowych kompetencji.
Problem w tym, że nie każdy może awansować do grupy osób zarządzających AI.
– Nie każdy człowiek może zostać dyrektorem – zauważa Tempczyk.
To oznacza, że sama edukacja może nie rozwiązać problemu. Jeśli technologia będzie w stanie wykonywać coraz większą część pracy, gospodarka będzie potrzebowała mniej ludzi do wykonywania niektórych zadań.
Może więc pojawić się pytanie o to, jak organizować społeczeństwo, w którym produktywność rośnie, ale zapotrzebowanie na ludzką pracę spada.
Co ludzie zrobią bez pracy?
W ocenie badacza problem automatyzacji nie kończy się na wysokości wynagrodzeń.
Nawet gdyby społeczeństwo znalazło sposób na finansowanie osób, których praca została zastąpiona przez AI, pozostaje pytanie o sens i rolę pracy w życiu człowieka.
– Jeżeli naprawdę nie ma tej pracy i ludzie wszyscy tak siedzą sobie bez pracy, to zaczynają się zastanawiać, co się robi z tym ich życiem – mówi.
W skrajnym scenariuszu mogłoby dojść do sytuacji, w której technologia jest w stanie produkować coraz więcej dóbr przy coraz mniejszym udziale ludzi.
Ekonomicznie może to być sukces. Społecznie – ogromne wyzwanie.
AI nie tylko zabierze pracę
Tępczyk zwraca uwagę, że sztuczna inteligencja może jednocześnie tworzyć nowe możliwości i niszczyć dotychczasowe modele zatrudnienia.
Nie wiadomo jeszcze, jak szybko nastąpi ta zmiana ani które zawody zostaną dotknięte najmocniej.
Jedno jest jednak coraz bardziej widoczne: AI nie musi całkowicie zastąpić człowieka, żeby radykalnie zmienić jego pracę.
Wystarczy, że przejmie część obowiązków. Wtedy jedna osoba będzie mogła zrobić tyle, ile wcześniej robił kilkuosobowy zespół.
I właśnie ta zmiana – a nie wyłącznie wizja całkowitego „zastąpienia ludzi przez roboty” – może być jednym z najważniejszych wyzwań rynku pracy w najbliższych latach.

