Agresywne opodatkowanie

Instytut Badań Ekonomicznych i Społecznych (ESRI), a dokładnie profesor Kieran McQuinn powiedział, iż rząd powinien działać bardziej agresywnie w kwestii podatków od gruntów, co w konsekwencji pobudzi podaż nieruchomości.

Profesorowi McQuinn chodzi o to, aby gabinet podwyższył podatki od gruntów deweloperskich, ale też prywatnych, które przeznaczone są pod budowę, jednak przez wiele lat, nic się na nich nie dzieje, co z kolei może sugerować, iż są przetrzymywane, by ich cena wzrosła do maksymalnej wartości. Następnie grunt zostanie sprzedany, a jego wysoka cena, podniesie wartość budowanego na niej domu. Podobnie wg ekonomisty powinno się dziać w zakresie pustych domów, gdzie lokale opuszczone/nieużywane przez okres ponad sześciu miesięcy, dotykałby wyższy podatek LPT, a nieużywane ponad rok, obłożone byłyby Local Property Tax przynajmniej w podwójnej wysokości obowiązującego na danym terenie.

Profesor Kieran McQuinn zasugerował wyraźnie, że rząd powinien również zlikwidować wszelkie luki prawne, które pozwalają na omijanie prawa, co pomoże dostarczyć na rynek dodatkowych terenów pod budowę lub domów na rynek najmu. Obecnie stosowany podatek od gruntu budowlanego, wynosi 3% od całej wartości gruntu, nawet takiego, który swobodnie mógłby zostać wykorzystany pod budowę, ale przez ostatnie kilka lat, zarastał chwastami.

Zarejestrowanych terenów budowlanych,  jakie znajdują się w systemie opodatkowania, jest obecnie ponad 360 lokalizacji, które przez lata leżą odłogiem, a z tego tytułu państwo otrzymuje w formie podatku 364,2 mln €. Gdyby jednak wprowadzić inny system opodatkowania, kwota zwiększyłaby się od razu do prawie jednego miliarda euro, co po pierwsze zwiększy wpływy do budżetu, a po drugie, w pewien sposób wymusi na właścicielach ziemi, działania.

W tej kwestii zareagował minister finansów Donohoe, który stwierdził, iż przyjrzy się sprawie, a i możliwości wyższego opodatkowania, więc może doczekamy się zmian, które zniechęcą właścicieli ziemskich do gromadzenia i przetrzymywania ziemi.

Inny, bo główny ekonomista Goodbody Stockbrokers Dermot O’Leary także wyraził opinię na temat budownictwa w kraju i spodziewa się, iż w tym roku uda się wybudować znacznie więcej domów niż było to w latach ubiegłych. Wg Dermota O’Leary w 2019 roku powstanie 21.000 nowych domów i chociaż ponownie cel budowlany, nie zostanie osiągnięty, to niewiele do niego braknie. Niestety O’Leary zaznaczył, że to jednak kropla w morzu potrzeb budowlanych, gdyż Irlandia potrzebuje od 30.000 do 35.000 domów rocznie, z czego ponad 30% powinno być domami socjalnymi.

Bogdan Feręc

Źr: ESRI/Goodbody Stockbrokers

Podziel się:

Piłkarski narybek
Kupala Night on the
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn