21 listopada 1920 roku – Krwawa Niedziela / 91 lat walki IRA

Wydarzeń, o których mówi się krwawe, w historii irlandzkiej wyspy było wiele, a większość spowodowana została działaniami brytyjskich okupantów.

Z rocznicą takiego wydarzenia, do którego doszło w Dublinie 21 listopada 1920 roku, mamy do czynienia właśnie dzisiaj i obchodzimy, jako kraj, rocznicę tych dramatycznych wydarzeń. Za przyczynę krwawej niedzieli przyjmuje się wydanie przez Michaela Collinsa, przywódcę IRA, rozkazu zabicia brytyjskich agentów wywiadu z tzw. grupy Cairo Gang. Collins, jako jeden z przywódców Irlandzkiej Armii Republikańskiej, utworzył siatkę swoich agentów, a ci, mieli atakować brytyjskich wywiadowców, którzy zajmowali się tropieniem członków IRA, a i gromadzili informacje na temat działalności powstańców i pojedynczych osób. Michael Collins zbudował też siatkę cywilnych informatorów, których rekrutował wśród pracowników portowych, sprzątaczek i osób pracujących w biurach, a ci wszyscy, dostarczali mu informacje o planowanych działaniach lub ruchach Brytyjczyków. Colins był też tą osobą, która wydała rozkaz przeprowadzenia zmasowanej operacji, w której planowano pozbycie się wielu osób z brytyjskiej sieci wywiadowczej.

Ważną rolę w tej operacji odegrała skromna maszynistka z Dublińskiego Zamku Lily Mernin, która miała dostęp do nazwisk i adresów tajnych agentów, rozpracowujących IRA, a działających na terenie Irlandii. Przekazując listę, Lily Mernin, znacznie ułatwiła zadanie grupie szturmowej Colinsa, a ta, wsparta została członkami Dublin Brigade.

W nocy z 20 na 21 listopada 1920 roku, jednostki Colinsa były już w pełnej gotowości i rankiem 21 listopada, rozpoczęła się rozprawa z okupantem. Na główne miejsca zbiórek wyznaczono m.in. Gardiner Street, Gloucester Street i Parnell Square.

Akcja rozpoczęła się o godzinie 9:00, a zginęło wtedy 11 brytyjskich oficerów, dwóch żołnierzy przydzielonych im do pomocy, oraz dwójka cywilów. W kolejnej grupie, jaka została zaatakowana, dwóch oficerów brytyjskiego wywiadu odniosło obrażenia, ale nie były one bardzo poważne i przeżyli atak, trzech zostało niegroźnie rannych, natomiast czterech osób z listy, nie udało się odnaleźć.

Akcja zakończyła się po 30 minutach od jej rozpoczęcia.

Niestety na tym nie zakończyła się masakra tego tragicznego dnia, bo już około godziny 10:00 wiadomość o zabójstwach brytyjskich oficerów, dociera do siedziby brytyjskich władz w Irlandii, a te, kwaterowały na Dublińskim Zamku i w godzinę, przygotowano plan, odnalezienia zamachowców z IRA. Co istotne, prawdopodobnie, jako zasłonę dymną, założono, że IRA może przypuścić atak na stadion Croke Park, gdzie zaplanowany był mecz Dublin – Tipperary. Stadionowe działania Brytyjczyków miały być akcją poszukiwawczą, a plan obejmował kontrolę osób opuszczających mecz.

Tego dnia popołudniowe rozgrywki na Croke Park miały rozpocząć się na kwadrans przed godziną trzecią, ale mecz, cieszył się na tyle dużym zainteresowaniem, że na stadion przybyło od 5000 do 15 000 kibiców, a dane w tej sprawie są rozbieżne. Tuż po rozpoczęciu spotkania, czyli około godziny 15:15, pod stadion zaczęły zjeżdżać wojskowe ciężarówki, a w tych znajdowali się członkowie Royal Irish Constabulary (RIC), wzmocnieni siłami Black and Tans, oraz nową dywizją pomocniczą RIC. Stadion został otoczony ze wszystkich stron, a wyjścia zostały zablokowane przez uzbrojone oddziały.

Dziesięć minut później, przez stadionowe megafony ogłoszono, że mecz właśnie został zakończony i wojsko przeszuka teren stadionu w poszukiwaniu zamachowców z IRA. Nakazano też spokojne opuszczanie terenu stadionu, a kontrola, miała odbywać się przy wyjściach.

Niestety w chwilę po tym ogłoszeniu, padły pierwsze strzały, a brytyjscy wojskowi utrzymywali, że nie oni rozpoczęli strzelaninę.

Strzały padły też poza terenem Croke Park, na Russell Street Bridge, gdzie strzelano do 11- i 10-lataka, którzy siedząc na drzewach, próbowali oglądać mecz. Chłopcami, do których strzelano, byli William „Perry” Robinson i Jerome ​​O’Leary. W tym samym czasie główne brytyjskie oddziały RIC wkroczyły na stadion i otworzyły ogień do tłumu.

Poprzez działania Brytyjczyków, wybuchła panika, ludzie próbowali uciekać, jednak cztery wyjścia, zablokowane zostały przez RIC i w konsekwencji doszło do tratowania oraz miażdżenia ludzi.

W tłumie zginęła Jane Boyle, która postrzelona, stratowana została przez uciekających, natomiast James Teehan i James Burke zostali stratowani podczas próby ucieczki. Część osób próbowało uciekać, skacząc przez barierki okalające stadion, jednak i w ich kierunku oddawano strzały, a to w połączeniu z upadkiem z dużej wysokości, kończyło się tragicznie, bo najczęściej śmiercią, już po przewiezieniu do szpitali, w których próbowano udzielić im pomocy.

W zaledwie półtorej minuty z karabinu maszynowego wystrzelono 50 sztuk amunicji, a 228 strzałów padło z broni osobistej. Dziewięć osób straciło życie na miejscu, pięć kolejnych zmarło w szpitalach na skutek odniesionych ran, a 65 było rannych.

Przed 17:30 ostatni widzowie i zespół z Tipperary, po ich przeszukaniu, opuścili stadion, a o 23:00 na Dublińskim Zamku, władze Brytyjskie, ogłosiły zakończenie akcji, która przeszła do historii, jako Krwawa Niedziela w Dublinie.

To nie koniec tej bardzo skróconej wersji historycznych wydarzeń w Dublinie, jaka miała miejsce równe sto lat temu, a tło i wcześniejsze wydarzenia, przedstawi Tomasz Wybranowski, który poniżej opisuje: „91 LAT WALKI IRA”.

Aby zrozumieć podłoże konfliktu w Irlandii Północnej, trzeba się cofnąć o wiele stuleci. Od XII w. Anglicy usiłowali podporządkować sobie Irlandię. Liczne zrywy powstańcze irlandzkich patriotów przeciw Koronie brytyjskiej tonęły w morzu krwi, tak jak powstanie wielkanocne (Easter Rising) w 1916 r.

Ale godzina wolności wybiła. Po okresie dwuletnich walk, 6 grudnia 1921 r., walczące strony podpisały traktat pokojowy, który stanowił, że południowa Irlandia odzyskuje niezależność, a jej część północna (w tym Ulster) w dalszym ciągu pozostanie pod jurysdykcją Londynu. Od tamtej pory los katolickiego społeczeństwa tej części wyspy pogarszał się dramatycznie.
W zgodnej opinii historyków i badaczy konflikt w Ulsterze trzeba rozpatrywać na czterech poziomach: historycznym, społecznym, świadomościowym i ekonomicznym. Ulsterska katolicka mniejszość była traktowana marginalnie. Brak pracy i dostępu na uniwersytety, analfabetyzm, bieda, głód i brak perspektyw na przyszłość zrodziły powszechny gniew.


Dzięki bohaterstwu Irlandzkiej Armii Republikańskiej (Irish Republican Army), którą do życia powołał pierwszy niezależny irlandzki parlament w 1919 r., Irlandia wybiła się na niepodległość. Parlament przekazał dowództwo nad IRA resortowi obrony narodowej, na którego czele stał w tym czasie legendarny i charyzmatyczny Michael Collins. Dobra organizacja, zmysł taktyczny Collinsa, a przede wszystkim zastosowanie form walki partyzanckiej sprawiły, że liczący 15 tys. zastęp IRA pokonał czterokrotnie większe siły Anglików. Wspomniany wcześniej traktat pokojowy z grudnia 1921 r. podzielił jednak członków ugrupowania na dwa stronnictwa. IRA Antytraktatowa nigdy nie pogodziła się z faktem pozostawienia Ulsteru wpływom Londynu. Dawni towarzysze broni stanęli naprzeciw siebie. Wojna domowa pochłonęła przeszło 1000 istnień ludzkich – w tym także Michaela Collinsa.

IRA Tymczasowa i IRA Oficjalna

Po zakończeniu wojny IRA traciła na znaczeniu, a jej polityczne skrzydło, Sinn Féin, przestało być traktowane przez inne partie jak równorzędny partner. IRA odrodziła się do działania pod koniec lat 60. XX w. Jej członkowie nazwali się „mścicielami ofiar NICRA” (Northern Ireland Civil Rights Association, organizacja pokojowa walcząca o równouprawnienie katolików w Irlandii Północnej, zaciekle prześladowana przez bojówkarzy z protestanckiego RUC – Royal Ulster Constabulary, Królewskiej Policji Ulsteru).
W samej IRA doszło w 1969 r. do podziału na dwie frakcje: IRA Tymczasowa (Provisional IRA – skrót PIRA) i IRA Oficjalna (Official IRA – OIRA). Rok później taki sam podział dokonał się w szeregach Sinn Féin. Członków PIRA nazywano od tego momentu provos.
„Nowa wojna” rozpoczęła się od ataku protestanckich lojalistów na uczestników pokojowego marszu na moście w Burntollet na przedmieściach Derry (4 stycznia 1969 r.).

Czarę goryczy przepełniła śmierć Samuela Devenny’ego, pobitego przez ulsterską policję katolika. Rząd angielski na wieść o rozruchach wprowadził do Irlandii Północnej wojsko. Belfast podzielono murem i drutem kolczastym. Lata 1969-1970 to jedno wielkie pasmo zamieszek, manifestacji i krwawych starć katolików z protestantami, w asyście brytyjskiego wojska.

Wreszcie nowa IRA przemówiła językiem ognia i siły. 6 lutego 1971 r. snajper PIRA zastrzelił żołnierza angielskiego Roberta Curtisa. To była pierwsza ofiara nowej „wojny o Ulster”. Od tego czasu PIRA rozpoczęła regularne zamachy bombowe w Belfaście i na terytorium Anglii.

W grudniu 1971 r. 15 osób zginęło w barze North Queen w Belfaście. W odwecie 30 stycznia 1972 r. angielscy spadochroniarze zabili 14 uczestników pokojowej manifestacji w Derry (zespół U2 napisał o tym wydarzeniu protest song „Sunday, Bloody Sunday”, IRA Tymczasowa przyjęła go za swój nieoficjalny hymn, czemu zawsze sprzeciwiali się Bono i reszta zespołu). Na wieść tych wydarzeniach tłum w Dublinie podpalił gmach angielskiej ambasady.

Trzy tygodnie później, 22 lutego 1972 r., oddział szturmowy PIRA zabił siedmiu żołnierzy w koszarach Aldershot, siedzibie 16. Brygady Spadochronowej (to właśnie żołnierze tego oddziału dokonali brutalnej pacyfikacji w Derry).
Do największego zamachu doszło 21 lipca 1972 r. W „krwawy piątek” eksplodowały w Belfaście 22 ładunki wybuchowe, zabijając dziewięć osób, a raniąc blisko 150.
Terror rozpętał się na dobre. W listopadzie 1974 r. w Birmingham wybuchły dwie bomby. Efekt to 21 zabitych. W październiku 1984 r., podczas obrad zjazdu brytyjskiej Partii Konserwatywnej, ledwo uszła z życiem z zamachu premier Margaret Thatcher. Bomba zabiła siedem osób.

Rozmowy o pokoju

Fala terroru wzrastała. Ale coraz częściej liderzy walczących stron spotykali się, aby rozmawiać o sposobach pokojowego zakończenia „wojny o Ulster”. Wreszcie 29 marca 1998 r. podpisano tzw. porozumienie Wielkiego Piątku. Dokument ten regulował status Irlandii Północnej. Miesiąc później izba niższa irlandzkiego parlamentu wprowadziła poprawki do konstytucji, likwidując m.in. zapis „o niepodzielności Irlandii”. Posłowie zatwierdzili ponadto termin referendum w sprawie ratyfikacji porozumień wielkopiątkowych na 22 maja 1998 r.


Wszystko stało się jasne. Obywatele Irlandii i Irlandii Północnej opowiedzieli się za przyjęciem układu. Radość nie trwała jednak długo. Irlandzka Armia Wyzwolenia Narodowego (INLA – Irish National Liberation Army), mała paramilitarna organizacja republikańska, dokonała zamachu bombowego w centrum handlowym w Omagh. Żniwo ataku terrorystycznego to 28 zabitych.
27 sierpnia 1998 r. IRA Tymczasowa złożyła broń. Od tamtego dnia oddziały republikańskie nie dokonały ani jednego zamachu, arsenał IRA był zaś sukcesywnie niszczony.

Nie inaczej jest w Omagh. 22 lat temu Real IRA niepogodzona z wynikami powszechnego referendum, przeprowadzonego 22 maja 1998 r. wśród obywateli obu państw i uznającego pakt wielkopiątkowy, dokonała zamachu. 15 sierpnia 1998 r. samochód pułapka eksplodował w centrum handlowym miasta. Nawet dziś ludzie spacerujący ulicami Omagh, pytani o te wydarzenia, opowiadają o nich z najdrobniejszymi szczegółami. – Byłem wówczas z żoną na spacerze, około 300 m od miejsca eksplozji. Wybuch był tak silny, że zatrzęsła się ziemia, a część okien ze sklepowych witryn leżała roztrzaskana na ziemi – opowiada John.


– Wszystkich nas zepchnięto do drugiej części miasta. Wybuchła panika. Ludzie pytali się wzajemnie, co się stało. Z oddali słychać było krzyki i płacz rannych! – wspomina Terry, 39 lat. – Część budynków w pobliżu miejsca wybuchu została zniszczona. Z dala widać było ogień i kłęby dymu – dodaje. – Czy teraz ma to znowu powrócić? Nikt tego nie chce!


Epilogiem był rok 2005. 28 lipca o godzinie 16.00 czasu Greenwich Irlandzka Armia Republikańska w oficjalnym komunikacie wezwała wszystkich swoich bojowników do ostatecznego zakończenia walki zbrojnej. Zwierzchnicy IRA poprosili członków ugrupowania o to, aby w dalszym ciągu, środkami wyłącznie politycznymi, zmierzali do zjednoczenia wyspy i położenia kresu angielskiej dominacji nad Irlandią Północną.

Do 7 marca 2009 roku wydawało się, że pokój pomiędzy katolikami a protestantami w Irlandii Północnej jest stanem oczywistym. Dwa zamachy, do których doszło w odstępie niespełna dwóch dni, tę wiarę poważnie zachwiały. W ataku na brytyjskich żołnierzy z bazy Massereene, w hrabstwie Antrim, ok. 25 km na północny zachód od Belfastu, 7 marca zginęli dwaj żołnierze – 23-letni Mark Quinsey oraz 21-letni Patrick Azimkar, a ranny został Polak – rozwoziciel pizzy.


9 marca zabity został Stephen Carroll, policjant w Craigavon. To zmąciło sen o bezpiecznym Ulsterze.
Zamachy, do których przyznały się militarne odłamy Irlandzkiej Armii Republikańskiej – RIRA (Real IRA) i CIRA (Continuity IRA), zbiegły się w czasie z kryzysem ekonomicznym. Strach przed utratą pracy, zamknięciem firm i przedsiębiorstw oraz rosnącym bezrobociem potęguje od kilku tygodni niepewność, czy dojdzie do kolejnych zamachów.

Ostatnie wydarzenia dowodzą czegoś innego. Zbrojne odłamy IRA chwyciły za broń. Co może być powodem tego stanu rzeczy? Komu zależy na odrodzeniu terroru w Belfaście? Każdy stara się odpowiedzieć na to pytanie. Każdy boi się powstania granicy między Ulsterem a Republiką Irlandii.

Autor: Tomasz Wybronowski

Tekst, opracowanie: Bogdan Feręc

Zdj: Materiały historyczne

Polska-IE: Udostępnij
Detaliści zapowiada
Szczepionka za kilka