W irlandzkim rybołówstwie pracują niewolnicy?

Ministerstwo Sprawiedliwości zostało właśnie poinformowane, iż Irlandia może narazić się na proces przed Sądem Najwyższym, a dzieje się tak przez zidentyfikowane przypadki handlu żywym towarem, a i traktowanie ludzi, jak niewolników.

 

Obecnie sprawa dotyczy przemysłu rybołówczego w Irlandii, gdzie przynajmniej 16 osób zakwalifikowano do grupy osób, które są potencjalnymi ofiarami handlu ludźmi. Organizacja, która nazwa się Międzynarodową Federacją Pracowników Transportu (ITF), zażądała od ministra Flanagana, aby w nieprzekraczalnym terminie 21 dni, zmienił prawo do przyznawania pozwoleń na pracę osobom spoza UE, co uchroni kraj przed konsekwencjami prawnymi.

W dokumencie przesłanym do Ministerstwa Sprawiedliwości mówi się, iż wadliwy system wydawania i przedłużania pozwoleń na pracę daje możliwość wykorzystywania ludzi, a sam program zezwoleń jest na tyle niedoskonały, że powoduje wyłącznie problemy.

 

Do tej pory z całą pewnością mówi się o 7 mężczyznach, którzy zatrudnieni byli lub są w irlandzkim rybołówstwie, a padli ofiarami handlu ludźmi, natomiast resztę z 16 potencjalnych przypadków, bada na wniosek jednej z międzynarodowych kancelarii prawnych Garda National Protective Services Bureau.

Zespół prawników ITF przekazał także tę informację ministrowi Charliemu Flanaganowi, aby pokazać, że skala problemu jest całkiem spora, a są to przypadki wyłącznie potwierdzone i potwierdzone częściowo.

 

Mówi się też, iż w przypadku jednego na dziesięć pozwoleń, które wydawane są w Irlandii, istnieją przesłanki do powzięcia podejrzeń, iż osoba spoza UE, a z pozwoleniem na pracę, zatrudniona jest w sposób przestępczy, a i padła ofiarą wykorzystywania przez grupy zajmujące się handlem żywym towarem. Co istotne, dane dotyczą zaledwie 18 ostatnich miesięcy, czyli okresu po ostatniej zmianie przepisów, więc i skala problemu może być znacznie większa, jeżeli okres, który zostanie poddany przeglądowi, będzie dłuższy.

 

Tutaj pojawia się też wyjaśnienie, dlaczego irlandzki rząd dostał tylko 21 dni na zawieszenie, a następnie zmianę obowiązującego prawa, a stało się tak przez jego opieszałość. Okazuje się, iż sygnał wraz z odpowiednim wnioskiem wpłynął do Ministerstwa Sprawiedliwości już w początkach marca tego roku, jednak do tej pory urzędnicy nie zrobili nic, aby ochronić osoby potencjalnie zagrożone handlem ludźmi.

Z tego powodu Departament Sprawiedliwości otrzymał kolejne pismo, tym razem z wyznaczonym terminem wprowadzenia zmian i ostrzeżeniem, iż brak reakcji spowoduje konsekwencje prawne.

 

W odpowiedzi na otrzymany dokument Departament Sprawiedliwości stwierdza, iż nie widzi zagrożeń, ani nie otrzymuje sygnałów o wykorzystywaniu ludzi w opisywanych przypadkach, więc i o nadużyciach nie może być mowy. Dodatkowo urzędnicy ministerstwa informują wnioskodawców, że odpowiednimi instytucjami do rozwiązywania takich lub podobnych problemów jest Komisja Stosunków Pracy i Urząd Morski.

Bogdan Feręc

Źr: ITA/Dept. of Justice

Zdj: Fishing.com

Podziel się z innymi
I Ty możesz zostać
BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Translate »