Uprzęże Amiszów w Irlandii

Upadek niektórych zawodów w Irlandii staje się coraz bardziej widoczny, a to zmusza do poszukiwania niektórych wyrobów poza granicami wyspy.

 

Od dawna twierdzę, że Irlandii jest doskonałym miejscem do robienia interesów, a wszystko przez jej degradację zawodową i rozwój wyłącznie wybranych dziedzin produkcji. To oczywiście duże zagrożenie dla kraju, który uzależnia się od dostaw zewnętrznych, ale też szansa dla osób przedsiębiorczych.

Tak dzieje się obecnie w przypadku rymarzy i już właściwie tylko jeden został na wyspie. Mówi się, że rymarzy jest dwóch, ale drugi wkrótce przejdzie na emeryturę, czyli zawód praktycznie zniknie.

 

To z kolei zmusza irlandzkich woźniców do poszukiwania uprzęży dla koni daleko w świecie, a dostawców znaleźli w USA, w jednej z wiosek Amiszów. Jak twierdzą właściciele powozów z Kerry, prawie wszystkie uprzęże w Kerry, a także większość w Irlandii, przybyła na wyspę z USA.

Pierwsze poszukiwania uprzęży irlandzcy właściciele koni rozpoczęli w Europie i przez szwajcarską wspólnotę Amiszów, trafili do wioski w Stanach Zjednoczonych, gdzie tamtejsza społeczność Amiszów kultywuje tradycje rymarskie.

 

O ile dobrze pamiętam, w Polsce też można znaleźć doskonałych fachowców, a i producentów uprzęży, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby zainteresować nimi tutejszych „koniarzy”.

Oczywiście uprząż dla irlandzkich koni musi spełniać kilka wymogów, a podstawowym jest metal, używany do łączenia elementów ze skóry. Metal misi być po prostu nierdzewny, bo przecież klimat tu wilgotny, więc i rdza się go ima dosyć szybko.

Bogdan Feręc

Źr: Mike Sweetman – jarvey drivers in Kerry

Zdj:

Podziel się z innymi
Czynsze wzrosną wra
Piotr Słotwiński:
BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Translate »