Przeżyjcie to sami, czyli 60 lat życia Grzegorza Stróżniaka! – tekst i niepodpisane zdjęcia z archiwum zespołu Lombard

Mojej urodzinowej rozmowy z Grzegorzem Stróżniakiem 
i Martą Cugier dla Radia WNET można wysłuchać tutaj

Poznań ul. Długa 13… to tu 30 kwietnia 1958 roku urodził się Grzegorz Stróżniak… Rodzina Pana Aleksego Stróżniaka, ojca Grzegorza, pochodzi z Krzeszkowic, małej wsi niedaleko Pniew. Pani Łucja z domu Lewandowska, Mama Grzegorza, urodziła się w Lille we Francji, ale Krzeszkowice to również jej rodzinna wieś.

Tu się poznali, zakochali się w sobie. Wspólny ślub sióstr Lusi i Geni odbył się w pobliskim kościele w Otorowie. Marzeniem Pani Łucji i Pana Aleksego Stróżniaków zawsze byłó mieszkanie w Poznaniu, dlatego zaraz po wojnie przeprowadzili się do przydzielonego im mieszkania w suterenie w samym sercu wielkiego miasta.

Rok 2016 – sentymentalny spacer z Mamą do miejsc z dziecięcych lat
fot. Marta Cugier

Ciężko pracowali wychowując synów Piotra i Grzegorza. Dzieciństwo Grzegorzowi kojarzy się z zapachem chleba z pobliskiej piekarni, porannym i wieczornym biciem dzwonów w kościołach, dźwiękiem tramwajów, smakiem wody z ogórków wyproszonej od straganiarzy z pobliskiego Rynku Bernardyńskiego, obserwacją przechadzających się eleganckich przechodniów, kąpielami w fontannach, zabawą w Parku Dąbrowskiego (dziś Parku należącego do Starego Browaru) czy na pobliskich podwórkach, graniem w palanta i kapsle, jazdą na łożyskowej hulajnodze… podróżami na działkę na Junikowie, gdzie rodzice Grzegorza własnymi siłami po pracy budowali wymarzony rodzinny dom… a w radio królowali: Filipinki i Piotr Szczepanik…


Grzegorz Stróżniak rozpoczął swoją edukację w Szkole Podstawowej na ulicy Św. Marii Magdaleny w Poznaniu. Z miłości, przez 2 lata, chodził również do słynnej poznańskiej Szkoły Baletowej. Przeprowadzka sprawiła, że obie miłości i ta do tańca i ta do dziewczyny nie przetrwały. Trzecią klasę rozpoczął już w Szkole Podstawowej na Osiedlu Kwiatowym, gdzie niezwykły nauczyciel muzyki Pan Tadeusz Barwa-Czerwiński rozbudzał w dzieciach muzyczną pasję i uczył grać na instrumentach, w bogato jak na tamte czasy, wyposażonej pracowni muzycznej.

Dzięki temu już kilkuletni Grzegorz Stróżniak grał na akordeonie, perkusji, trąbce i saksofonie. Godzinami grał w szkole na pianinie własne wymyślone melodie. Do domu ze szkoły wracał razem z Paniami sprzątaczkami, którym nigdy nie przeszkadzał mały „pasjonat”. Dzieciaki pierwsze koncerty grały na akademiach, jednak są takie występy, które na zawsze pozostaną w jego pomięci. Mając zaledwie 11 lat Grzegorz zagrał na trąbce hymn Lecha Poznań na stadionie miejskim podczas meczu tej słynnej poznańskiej drużyny. Nigdy nie zapomni również występu w muszli koncertowej w Parku Wilsona. Rodzicom udało się zakupić Grzegorzowi pianino, trudno było Go oderwać od wymarzonego instrumentu. Wakacje spędzał u dziadków na wsi. Z bratem Piotrem i kuzynami godzinami buszowali po polach w rodzinnych Krzeszkowicach jedząc jabłka, czereśnie i wiśnie zerwane prosto z drzew na które z przyjemnością się wspinali. Całą rodziną pomagali podczas żniw, przy wykopkach w przerwach zajadając chleb ze śmietaną i z cukrem, popijając kawą zbożową. Najważniejsze było jednak to, że wujek Maryś pozwalał dzieciakom jeździć traktorem… W wiejskim sklepie Grzegorz wyśpiewywał piosenki w zamian za cukierki i lizaki. Pierwszy raz mając zaledwie siedem lat zaśpiewał Pani stojąc na ladzie “Trzynastego” z finałowym aplauzem zerkających przez szyby kuzynów…

Pełny tekst na stronie: Muzyczna Podróż>>>

Podziel się z innymi
TAGI POSTA
Robotyzacja może ro
83. rocznica śmierc
BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Translate »