Priorytetowo

Priorytet oznacza pierwszeństwo, ale nie dla wszystkich i tak może się wydawać, obserwując działania pracowników lotniskowych irlandzkiej linii.

 

Lecąc wczoraj do Polski, stawiłem się zgodnie z zaleceniami przewoźnika, przed czasem, a w hali odlotów stołecznego portu lotniczego w Dublinie, gdzie czekali na wcześniejszy lot pasażerowie do Birmingham.

Niezwykle miły głos, poinformował z głośników, aby oczekujący ustawili się w kolejkach, co nawiasem mówiąc, zrobili, by skontrolowano ich karty pokładowe i dokumenty podróży.

 

Pierwsze zaskoczenie pojawiło się wkrótce, bo nieco opóźniona odprawa, kazała personelowi uruchomić dwie kolejki, czyli prawie równocześnie wchodzili do przejścia prowadzącego na płytę lotniska i pasażerowie z biletami priorytetowymi, jak i zwykłymi. Pasażerów z priorytetowych było też znacznie więcej niż zwykłych, więc priorytet wejścia, staje się powoli tylko pustym słowem w przypadku tej popularnej linii.

Ledwie wyszedłem z pierwszego szoku, bo jakąś niesprawiedliwość zauważyłem w taktowaniu pasażerów z wykupionym priorytetem, którzy nawiasem mówiąc, zapłacili za lot nieco więcej, co wiem z autopsji, a kolejne pukało już do mojej świadomości, i to tuż po utworzeniu szpalerów do kontroli pasażerskiej mojego lotu, tzn. do Łodzi. Kiedy kolejki karnie stały w oczekiwaniu na przeglądnięcie ich dokumentów, panie „ryanairki”, które sprawdzają karty pokładowe, przeszły pomiędzy pasażerami, oklejając ich walizki, które uznały za zbyt duże, aby przewozić takie w kabinie pasażerskiej.

Wcześniej takich zabiegów nie czyniono, chociaż „ryanairki” miały przygotowane taśmy do oklejania walizek, jednak nie zauważyłem, aby korzystały z nich w nadmiernej ilości, co miało miejsce w locie do Łodzi.

Przyznam, że z jednej strony zadowolony byłem z upakowania części waliz w luku bagażowym, bo chyba pierwszy raz w życiu i to bez żadnego problemu, do schowka nad moim siedzeniem, włożyłem plecak z laptopem i kurtkę, a i miejsca obok bagaży osób mi towarzyszących zostało jeszcze sporo.

Widać było jednak w tym przypadku nierówność, z jaką irlandzki przewoźnik podchodzi do pasażerów, bo przypominam, do Birmingham, oklejania kolejkowiczom bagaży, nie można było uznać za „celowe działanie określonych kół”.

 

Tuż po usadowieniu się w fotelu, przyszła kolejna refleksja i Ryanair powinien chyba żałować, że w ogóle z nim leciałem, a i że pamięć mi nie szwankuje. Okazało się, iż raczej bezpodstawnym stało się twierdzenie, że to przez pasażerów upychających w schowkach walizki, powodowane są opóźnienia w lotach, bo mówiąc wprost, czas na domknięcie schowków, zabiera cenne minuty personelowi linii lotniczej, a ten nie może poinformować kapitana samolotu, że startować można.

Nic bardziej mylnego, bo w przypadku mojego lotu na jedną minutę przed wyznaczonym przez Ryanair czasem, wszyscy siedzieli na swoich miejscach, zapięci pasami, a i schowki były pozamykane. Zewnętrzny luk bagażowy, także był zamknięty, więc odlot mógłby zacząć się zgodnie z planem.

Mógłby, ale się nie zaczął, bo z miejsca postojowego ruszyliśmy na pas startowy z pięciominutowym opóźnieniem, a i kolejka do startu była taka, że około 20 minut czekaliśmy, skokowo przesuwając się na pas.

 

Ogółem do Łodzi przylecieliśmy z nieco ponad 20-minutowym opóźnieniem, a to w żaden sposób nie było spowodowane działaniami pasażerów.

Na koniec chciałbym dodać, chociaż wiem, że mój lot, nie daje pełnego obrazu sytuacji zdarzających się w Ryanair, ale na podstawie wczorajszej podróży mogę uznać, że przewoźnik lekko, naciąga fakty, aby zmiany w regulaminie przewozu bagaży, a i nałożenie opłat dodatkowych, wyglądały nieco łagodniej, zdejmując jednocześnie z irlandzkiej linii, odium chęci zarobkowania na bagażach.

Wydaje się też, iż nierówno traktuje pasażerów poszczególnych lotów, co dałoby podstawę do działań Urzędu Komisarza ds. Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Drogi Ryanair, ja będę wkrótce wracał do Irlandii. Bilet już mam, więc możecie sprawdzić, kiedy spotkamy się ponownie.

Ściskam stewardesy i pilotów, prezesa nie,

Bogdan Feręc

Podziel się z innymi:
Rozmowy z Tomaszem W
Na szczeblu lokalnym
BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Translate »