Powtórka z historii

Niekończąca się opowieść o rosnących cenach domów w Irlandii może kiedyś posłuży za kanwę do przeprowadzenia badań naukowych nad zagadnieniem nieefektywnego wprowadzania programów pomocowych, a z całą pewnością Zielona Wyspa może stać się wtedy modelowym przykładem, z którego badacze korzystać będą pełnymi garściami.

 

Niedawno rząd zapowiedział uruchomienie programu pożyczek dla osób, które nie kwalifikują się do bankowych ram pożyczek hipotecznych, co miało/ma rozwiązać problemy sprej części mieszkańców wyspy i pozwolić na zakup własnego domu.

Program zapowiedziano, ogłoszono, a i nawet już obowiązuje, czyli można złożyć wniosek o nisko oprocentowany kredyt, jednak ponownie mamy do czynienia z brakiem odpowiedniego zabezpieczenia kredytobiorców lub do wyboru nabywców w innych systemach hipotecznych, ponieważ domy w styczniu kolejny raz podrożały.

 

Wzrost cen nie jest może bardzo wysoki, bo zamyka się w niecałym jednym procencie, ale największy przyrost cen nastąpił tuż po ogłoszeniu rządowego planu pożyczek. W tym momencie zasadne staje się pytanie: Czy wraz z propozycjami pomocy w zakupie mieszkania lub domu niezbyt zamożnym mieszańcom Irlandii, nie można wprowadzić odpowiednich przepisów osłonowych?

Wydaje się, iż gabinet Leo Varadkara stoi na stanowisku, że takie działania nie są możliwe i ceny nieruchomości wciąż będą rosnąć, co ogólnie rzecz biorąc, można uznać za odpowiedź na prognozy ekspertów rynku mieszkaniowego, a ci uważają, iż wzrosty cen domów obserwowane będą jeszcze przez kilka lat.

 

Kolejny raz można też z tej sytuacji wysnuć tezę, że odpowiedzialny za całą sytuację z drożyzną mieszkaniową jest rząd, a to przez brak odpowiednio szybkiej reakcji na rozwijanie programów odpowiadających potrzebom budowania znacznie większej ilości nowych mieszkań w kraju, ale też z powodu tempa oddawanych do użytku tanich domów, które nie idzie w parze z zapowiedziami.

Na kilka tysięcy lokali, jakie mały trafić z rządowej puli mieszkaniowej na rynek nieruchomości, udało się oddać w ubiegłym roku zaledwie kilkaset, co potwierdzają oficjalne statystyki CSO. Ilość oddanych do użytku mieszkań socjalnych, jak i tanich, które zaspokajają potrzeby osób o niższym statusie materialnym, nie jest istotna, bo to zaledwie kropla w morzu potrzeb, a ta nie wpływa w żaden sposób na rynek nieruchomości.

Wydaje się i tego też jakby rządzący nie zauważali, że tylko szeroki program budownictwa społecznego, może odwrócić trend i ustabilizować ceny domów oraz mieszkań, ale wyłącznie poprzez nasycanie rynku tanimi domami, których właścicielem pozostanie państwo, aby poprzez swoje decyzje regulować poziom cen na całym rynku nieruchomości.

Tutaj zadziała prawo popytu i podaży, więc prywatni właściciele, zmuszeni zostaną do obniżenia proponowanych przez siebie cen, o ile zechcą zbyć nieruchomość.

 

Na koniec można zadać jeszcze jedno pytanie: Czy rządowi w ogóle zależy na obniżeniu „wartości” irlandzkich domów?

Chyba nie, bo to i mniejsze wpływy z podatków, a i regulowanie dostaw nowych mieszkań, można wykorzystać do celów czysto marketingowych, a te pomogą w zdobyciu poparcia w kolejnych, a już zbliżających się wyborach. BF

Podziel się z innymi
TAGI POSTA
Ochrona danych wg sz
[VIDEO] - Gówno pra
BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Privacy Preference Center

Translate »