Odmówiono aborcji samotnej matce z jednym płucem i wadą serca

30-letnia wdowa, matka dwójki dzieci, która boryka się z bardzo poważnymi problemami ze zdrowiem opowiedziała o tym, jak odmówiono jej aborcji po stwierdzeniu, że prawdopodobnie nie umrze.

Kobieta obawiała się, że nieoczekiwana ciąża może ją zabić, jednak lekarze uznali, że jej życie nie jest bezpośrednio zagrożone. Claire Malone z Wexford choruje ma atrezję płucną, wrodzone wady serca i nadciśnienie płucne. W 2014 roku usunięto jej płuco. Schorzenia te obarczone są wysokiem ryzykiem w czasie ciąży. Malone, owdowiała matka dwójki chłopców, zaszła w ciążę latem ubiegłego roku i próbowała uzyskać zgodę na aborcję ze względu na obawę zagrożenia życia wynikającą z jej stanu zdrowia.

Zgodnie z Ustawą o Ochronie Życia w czasie ciąży, aborcja jest legalna w Irlandii tylko wtedy, gdy istnieje “rzeczywiste i znaczne ryzyko” dla życia matki. Niestety wszyscy lekarze, do których udała się kobieta stwierdzili, że ryzyko jest rzeczywiście duże, ale nie na tyle, aby zezwolić jej na przerwanie ciąży.

Claire poinformowała, że podczas ciąży problemy z niewydolnością mięśnia sercowego jeszcze bardziej się pogłębiły i kazdy dzień był walką o przeżycie dla niej i dla jej nienarodzonego dziecka.

Kobieta urodziła dziewczynkę 8 marca 2018 roku, ale ze względu na znaczne pogłębienie się jej problemów zdrowotnych, jej życie jest teraz poważnie zagrożone.

Podczas ciąży Claire wiele razy musiała zgłaszać się na izbę przyjęć szpitala w Wexford. Raz nawet musiała zostać przetransportowana do innego szpitala, gdyż jej stan był bardzo poważny. Została u niej wtedy stwierdzona zastoinowa niewydolność serca.

– Kiedy powiedzieli mi, że moje serce zawodzi, myślałam, że umrę zanim dziecko przyjdzie na świat. Po dwóch dniach wysłano mnie do domu, żebym się z tym pogodziła. Emocjonalnie byłam wrakiem. Myślałam, że nie dam już dłużej rady. Przyjęto mnie później do szpitala w Dublinie i musiałam poprosić rodziców, którzy mieszkają w Nowej Zelandii, by przyjechali do Irlandii i zaopiekowali się moimi synami- powiedziała kobieta.

W 28 tygodniu ciąży wdowa poprosiła o wywołanie porodu, gdyż jej stan cały czas się pogarszał. Szpital odmówił, ale obiecał cały czas monitorować jej stan. Claire była przekonana, że umrze i napisała list do sędziego prosząc o przyznanie jej przyjacielowi praw do opieki nad jej dziećmi, gdyby nie przeżyła.

W 38 tygodniu ciąży zaczęła rodzić, ale poród nie postępował. Lekarz stwierdził, że nie może wykonać cesarskiego cięcia, gdyż podanie jakiegokolwiek znieczulenia może być dla kobiety śmiertelne. – ​Lekarz musiał włożyć dwie ręce do mojej pochwy, aby wykonać niezwykle bolesny masaż szyjki macicy w nadziei, iż zwiększy się rozwarcie- opowiedziała mama trójki dzieci. Potem wykonano nacięcie krocza, które ze względu na stan zdrowotny kobiety musiało odbyć się bez żadnego znieczulenia. Kobiecie podano jedynie panadol.

30-latka urodziła dziewczynkę, ale jej stan znacznie się pogorszył. Ma ona teraz poważne problemy z oddychaniem i obawia się, że w każdej chwili może umrzeć.

Ogromnie się cieszę, że moja córeczka się urodziła, ale w tamtej chwili musiałam myśleć o dwójce moich pozostałych dzieci, zwłaszcza, że już straciły jednego rodzica.

–Uważam, że kobiety powinny mieć wybór. One najlepiej wiedzą, co jest dobre a co nie. Chciałabym, aby przepisy w Irlandii zmieniły się po 25 maja, i aby moja córka nie musiała nigdy przechodzić przez to, przez co ja przeszłam i nadal przechodzę- stwierdziła Claire.

 

Magdalena Graszk

Podziel się z innymi
TAGI POSTA
Boxing: Poland’s M
Czy nadchodzi zmierz
BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Translate »