No to się zaczęło

Byłem dzisiaj w jednym z centrów handlowych w Galway i jakby nigdy nic, próbowałem zaopatrzyć się w artykuły pierwszej potrzeby, czyli mówiąc po ludzku, zrobić zakupy.

 

Pierwsza część mojej podróży przez sklepowe trzewia była całkiem spokojna, a i nawet owocna, bo nie wiedzieć czemu, ale niczego nie zmienili od kilku miesięcy, więc jajka ułożone były tam, gdzie wcześniej, a i masło znanej irlandzkiej firmy, także nie zmieniło swojego miejsca i spoczywało w regale chłodniczym.

Tuż za wyrobami mleczarskimi znajdował się dział przeznaczony dla osób spragnionych, więc i ja „weszłem”, bo pragnienie dręczyło „mję”.

 

W tymże dziale doszły moich uszu niepokojąco znajome dźwięki, bo ni mniej, ni więcej, ale ze sklepowych głośników zaczęła wydzierać się Mariah Carey, że niby mnie chciałaby na święta.

Owa piosenkarka w obrzydzonym mi już dawno utworze „All I Want For Christmas Is You” uświadomiła mi, że spokojne zakupy przeszły właśnie do historii handlu detalicznego w Irlandii i wkrótce każdy, nawet najmniejszy sklepik będzie molestował nas jakimś muzycznym „Let it Snowem” lub innym „Last Christmasem”.

Bogdan Feręc

Podziel się z innymi:
Przemek w kałuży
10 listopada tańczy
BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Translate »