Moim zdaniem: „Niemoralna” zbiórka na polskiego himalaistę

Tomek Mackiewicz zdobył Nanga Parbat, ale do domu już nie wróci. Osierocił trójkę dzieci, na które jego żona Anna zbiera teraz pieniądze. Ale na co i po co im te pieniądze? I czy ta zbiórka jest „moralna”? Według mnie nie do końca.

 

Na profilu drugiej żony Tomka, Anny Solskiej w niedzielę pojawił się wpis:

„… Dzieci kochał, kocha ponad wszystko i one Jego…” Chyba jednak nie ponad wszystko skoro w artykule opublikowanym na msn.pl przeczytać można, iż jego 9-letni syn Maks miał złe przeczucia w tym roku przed wyjazdem Tomka. Prosił go, żeby nie jechał”. Jednak Tomek pojechał. Pasja okazała się ważniejsza niż miłość do dzieci.

Na oficjalnej stronie-blogu Tomka na Facebook’u już od piątku pojawiały się posty z prośbą o wsparcie finansowe. Przy każdym niemal poście link do zrzutka.pl i gofundme.com

Na zrzutka.pl przeczytać możemy: Trójka dzieci nie doczeka się na powrót Taty. Odłóżmy osądzanie Tomka na bok. Spójrzmy na dzieci, których tata, nie będzie mógł zadbać o ich przyszłość. Proszę, pomóżcie nam zadbać o Maxia, Tonię, Zojkę. Nie zostawimy ich. Nie możemy. W imię Tomka”.

Śledziłam te posty pisane przez żonę Tomka i w początkowych wpisach twierdziła, że zbiórka miała pokryć koszty akcji ratunkowej, która kosztowała 50 tys. dolarów oraz zabezpieczyć przyszłość dzieci.

Problem w tym, że na polskiej stronie celem zbiórki stało się 500 tys. złotych a na stronie gofundme.com 150 tys. euro. Chwilę później okazało się, że akcję ratowania himalaistów zapłacił polski rząd.

Więc na co te pieniądze? Żona Tomka i mama dzieci nie pracuje? Tragiczna sytuacja, ale nie rozumiem, na co im te pieniądze potrzebne. Nie oni jedni zostają bez ojca. Codziennie wielu ojców ginie w wypadkach samochodowych lub z powodu choroby i to nie jest ich wybór. Tomek miał wybór. Czy podejmując takie ryzyko, nie bierze się śmierci pod uwagę? Tomek musiał wiedzieć, że tak się może stać. Nie zabezpieczył dzieci?

Raczej nie zabezpieczył. Mieszkał od pięciu lat w Irlandii, a dwójka jego dzieci z poprzedniego małżeństwa, przyjeżdżała do niego jedynie na wakacje. Tomek często nie płacił alimentów, co wyszło na jaw w 2016 roku podczas jego rozmowy z Dorotą Wellman w Dzień Dobry TVN. Zbierał za to pieniądze na wyprawy w góry i na ten cel potrafił się nawet „zapożyczyć”. Tak właśnie „kochał dzieci ponad wszystko”.

 

Nie potępiam jego pasji i pragnień, ale jego żona musiała się na to zgodzić, wychodząc za niego za mąż. Wiedziała co może się stać, a jednak zdecydowała się na dziecko. Dlaczego obcy ludzie mają teraz ponosić koszty utrzymania wdowy i trójki osieroconych dzieci himalaisty? To rodzice mają zadbać o swoje dzieci. Jestem w stanie zrozumieć proszenie o pomoc w sytuacji, gdy ojciec ginie w wypadku samochodowym lub umiera na raka. To są sytuacje niezależne od tych osób, ale Tomek i Anna… oni sami wystawili się na to ryzyko. Sami do tego niejako doprowadzili. Kusili los i los ich przechytrzył. Moim zdaniem „niemoralne” jest „żerować” na ludzkim współczuciu pisząc o biednych dzieciach, które przeżywają teraz tragiczne chwile.

W Irlandii Anna zapewne dostanie zasiłek dla samotnej matki i są to kwoty, które wystarczą jej na normalne życie. Dlaczego rodzina Tomka ma mieć lepiej niż inne rodziny, które straciły jednego z rodziców?

Na stronie Tomka, którą zarządza teraz jego żona, pojawiło się wiele komentarzy podających w wątpliwość zasadność zbiórki. Dzień po ich publikacji, Anna Solska zaczęła dodawać przy linkach do zbiórek informację o tym, że to Eli, uratowana partnerka „wspinaczkowa” Tomka, prosi o datki dla dzieci. Wczoraj nagle pojawił się także wpis o tym, że to również na rehabilitację Eli, ale za to zapłaci francuski ubezpieczyciel….

Dziwna sprawa… Dziwne jest również to, iż owdowiała Anna jest w stanie tak składnie i logicznie pisać oraz operować danymi na temat wpłat i wieloma innymi informacjami. Po tak tragicznej utracie partnera życiowego takie opanowanie i „kombinowanie” nazwałabym wręcz „żerowaniem na ludziach o dobrych sercach”. Jedynie ojciec Tomka nie pogodził się z utratą syna i jeszcze teraz walczy o to, by wznowić poszukiwania syna…

W tej chwili gofundme.com zebrało już prawie 136 tys. euro a zrzutka.pl 531 tys. złotych.

 

Możecie się ze mną nie zgadzać, macie prawo myśleć inaczej i wspomóc rodzinę Mackiewicza. Ja wolę wesprzeć finansowo dzieci z chorobą serca, którym brakuje pieniędzy na operację ratującą im życie lub rodzinę, w której tata zmarł na stwardnienie rozsiane, ale do końca walczył, by zabezpieczyć ich byt.

 

Magdalena Graszk

 

 

 

Podziel się z innymi
Nieznaczny spadek be
Czarny rynek kwitnie
BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Translate »