Internet w Irlandii to odległa przyszłość

Mało jest już miejsc na świecie, w których nie ma Internetu, a i wydaje się, że zawitał on po strzechy w najdalszych i najbardziej odludnych zakątków globu, jednak z wyłączeniem Irlandii, bo ta wciąż nie będzie miała, szerokopasmowych łączy internetowych na terenach wiejskich.

 

Brak szybkiego i o dużej przepustowości połączenia jest codziennością irlandzkiej wsi, a to daje mieszkańcom tych rejonów, brak możliwości pracy przez to wydaje się zasiedziałe w naszej świadomości medium łączności ze światem. Co istotne dla mieszkańców terenów wiejskich, nadal muszą oni korzystać, jak bywało to w ubiegłym stuleciu, z łączy w bibliotekach, szkołach i domach kultury, aby przesłać drogą elektroniczną pieniądze lub wysłać wiadomość poprzez pocztę e-mail.

Do tej pory wydawało się, że pierwsze kroki w „zainternetowniu” wsi postawione będą już w 2019 roku, jednak perturbacje związane z odejściem ministra komunikacji Naughtena sprawiły, iż rząd już teraz oficjalnie przesunął termin realizacji programu National Broadband Plan na 2020 rok i jest to wariant optymistyczny.

 

Dowiadując się o takim podejściu rządu do ich potrzeb, mieszkańcy wielu wiejskich rejonów Irlandii, wpadli w całkiem w takim momencie naturalną wściekłość, bo kolejne dwa lata nie zaznają dobrodziejstwa szybkiej globalnej sieci.

Zawiązane grupy protestu, przeciwko tak opieszałym działaniom rządu mówią, że brak łączy szerokopasmowych, to utrata ok. 10.000 miejsc pracy, a tyle właśnie dzięki odpowiedniej infrastrukturze internetowej, mogłyby zyskać irlandzkie firmy, działające w Internecie. Brak infrastruktury internetowej o dużej przepustowości to także brak możliwości przesyłania dużej ilości informacji w jednym czasie, czyli mieszańcy wsi, nie mogą właściwie korzystać z serwisów video. To problem także dla dzieci i młodzieży szkolnej, która poprzez brak Internetu, nie otrzymuje wystarczającej możliwości posługiwania się tym medium, a niekiedy można mówić o braku pomocy dydaktycznych, które poprzez sieć mogą zdobywać dzieci z miast.

 

Prawdziwe piekło rozpętało się w chwili, kiedy rzecznik nowego ministra komunikacji, a tym po rezygnacji Denisa Naughtena został Richard Bruton, czyli były już szef resortu edukacji, potwierdził, że nie uda się zrealizować wcześniejszych obietnic w terminie.

Rzecz dotyczy przede wszystkim przetargu, jaki ogłoszony został przez Departament Komunikacji odpowiedzialny za kwestie rozwojowe Internetu, bo ten został anulowany, kiedy wyszło na jaw, iż minister Naughten, przynajmniej dwa razy spotkał się na prywatnych obiadach z szefem jednej z korporacji, która startowała w przetargu.

Oczywiście nie dowiedziono jeszcze, że minister prowadził wtedy jakiekolwiek rozmowy o przetargu, czy też samym procesie realizacji rządowego zamówienia, jednak niezręczność sytuacji dała gabinetowi podstawy, aby anulować proces konkursu ofert, co w konsekwencji wydłuży realizacje zamierzeń rządu.

Rzecznik ministra komunikacji dodał, że toczą się właśnie prace, aby określić dokładny termin realizacji programu National Broadband Plan, a to ze względu na nowe wytyczne otrzymane z gabinetu Leo Varadkara, które mają zabezpieczyć kraj przed podobnymi sytuacjami. Wydaje się też, iż Ministerstwo Komunikacji zmieni cały plan, bo przecież dokumenty przetargowe istniały, więc wystarczyłoby wprowadzić do nich niewielkie zmiany zabezpieczające i ponownie ogłosić proces przetargowy.

W całej sprawie chodzi teraz o kwestie stricte polityczne i takiego zdania jest nawet jeden z wyższych pracowników Departamentu Komunikacji, który mówiąc te słowa, zastrzegł, iż chce zachować anonimowość.

 

Po tym oświadczeniu rządu zaktywizowały się grupy rolników oraz inne walczące o uruchomienie na terenach wiejskich Internetu szerokopasmowego, które zapowiedziały, iż nie spoczną, aż to medium nie trafi pod ich strzechy. Wiele gorzkich słów wypowiedziano też pod adresem polityków, bo mieszkańcy wsi poczuli się kolejny raz porzuceni, a niektórzy mówią, iż „jest to telekomunikacyjna zbrodnia popełniona na irlandzkiej wsi”.

 

W tej sprawie mamy jeszcze jeden problem, bo opozycja, a niezbyt przychylnie patrząca na wydłużenie procesu ofertowego, nie robi nic, by wymóc na rządzących przyśpieszenie realizacji planu wprowadzenia szybkiego Internetu na wsiach.

W ławach opozycji mówi się co prawda, że plan się ślimaczy, a i powinno się już dawno dać ludziom ze wsi Internet szerokopasmowy, ale to właściwie wszystko, co dzieje się w tej sprawie.

 

Taki kraj można by powiedzieć, ale i przypomnieć politykom, że globalna sieć to kwestia, która będzie miała wpływ na przyszłoroczne wybory, a w przypadku braku Internetu na wsi, partia obecnie rządząca, czyli podejmująca decyzje, raczej nie może raczej liczyć na głosy tego elektoratu, nawiasem mówiąc słusznie, bo Internet to tylko jeden z problemów trapiących rolników.

Bogdan Feręc

Źr: Gov.ie/Irish Rural Link

Podziel się z innymi:
Kto się boi się Fi
Sądy są zbyt łago
BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Translate »