Co Kościół wodzi na pokuszenie?

Podziel się z innymi

Od kilku, a nawet kilkunastu lat na światło dzienne wychodzą afery seksualne przedstawicieli Kościoła Katolickiego, co nie przynosi ani chwały tej instytucji, ani też nie przyciąga do kościołów większej ilości wiernych.

 

Wiedziony na pokuszenie swoimi przekonaniami, zacząłem zastanawiać się, co jest przyczyną tak dużej ilości przestępstw seksualnych, popełnianych przez „wysłanników” Boga na ten ziemski padół?

W mojej ocenie sytuacji problemem nadrzędnym jest sam celibat, a ten w sposób wyłącznie moralny, ma księżom, zakonnikom i zakonnicom, wstrzemięźliwość i czystość zachować.

 

Trochę trudne, bo jak by na to nie patrzeć, to i ksiądz, jak i jego koleżanka po fachu, ma swoje potrzeby i czego by Kościół nie mówił, to natury nie oszuka. Nie można przecież ukrywać, iż zachowanie pełnej wstrzemięźliwości seksualnej, jest niezwykle trudne, a już w młodym wieku, bo przecież są w KK również osoby młode, fakt unikania zachowań o podtekście seksualnym graniczy z cudem.

Można uznać równocześnie, że jak ktoś zdecydował się na taką robotę, czyli poświęcił życie Bogu i sławieniu jego imienia, to od deski do deski powinien przestrzegać praw, narzuconych nie przez niego, a zarząd Kościoła Katolickiego z siedzibą w Rzymie.

Pracownicy KK, czyli ogólne ujęty kler, chowa się więc za tą fasadą celibatu, a w zaciszu swoich domów i za szczelnie zaciągniętymi kotarami molestuje seksualnie dzieci, kościelny narybek, a i siebie wzajemnie.

 

Na szczęście fakty zaczęły opuszczać katolickie domy duchowej rozkoszy vel plebanie, co przyczyniło się do ujawnienia szeregu przestępstw związanych z działalnością księży i zakonnic, a ci, pozostając w zgodzie z głoszonymi przez siebie prawdami, pociągnięci zostaną do odpowiedzialności, chciałbym, aby karnej.

 

Do brzegu jednak i odpowiedź na pytanie, jak temu zaradzić w przyszłości? Wyjścia są dwa. Po pierwsze można zdelegalizować zdewaluowaną instytucję Kościoła, bo już dawno udowodniono, że świat zaczął się wielkim bum. Można też dać klerowi w imię jego nauk jeszcze jedną szansę, ale znieść klauzulę celibatu.

Czymże będzie różnił się ksiądz z małżonką i gromadką dzieci od jego kolegi z firmy, który uznał, że „kobita” nie jest mu potrzebna, bo ma pralkę, a i gotować potrafi? O ile będzie umiał „strzelić” niebanalne kazanie, to właściwie niczym, a podczas mszy to i skąpo odziane parafianki, nie będą odciągać myśli jego od Pana.

 

Zaprawdę powiadam ci czytelniku, że w przypadku „celibatowanych” księży, śmieszy mnie prowadzenie przez nich nauk przedmałżeńskich, które opierają się wyłącznie na wiedzy, jak mniemam teoretycznej, a i spisanej w III wieku po Chrystusie na zlecenie cesarza Konstantyna.

Teoria i życie, zazwyczaj nie idą w parze…

Bogdan Feręc

BRAK KOMENTARZY

Sorry, the comment form is closed at this time.

Translate »